Strona główna arrow Czytelnia arrow Zadbaj o ducha arrow Gdy Bóg traci sens
Musisz tego posłuchać
Strona główna
Aktualności
Skrzynka intencji
Forum Duchowej Pomocy
Nasze świadectwa
Czytelnia
Galeria Sola Fide
Polecane strony
Sola Gratia
Napisz do nas
Multimedia
Zaloguj Się Wyszukaj Jeśli chcesz taki serwis
Często czytane:
Gościmy
Aktualnie jest 72 gości online
Licznik odwiedzin
odwiedzających: 1661678
Gdy Bóg traci sens PDF Drukuj E-mail
Nie pojmiemy do końca, kim jest Bóg i na czym polegają Jego relacje z człowiekiem. W chwili ciężkich doświadczeń będziemy wciąż zadawać Mu pytanie: dlaczego? I nie wszyscy otrzymamy odpowiedź.

By przetrwać niszczące zwątpienie, by wiara mogła zwyciężyć, a przyjaźń z Bogiem się umocnić, musimy zdać sobie sprawę z czterech prawd, których chciał nas nauczyć Chrystus. Tylko wtedy zdołamy pokonać natrętne poczucie osamotnienia.

Prawda pierwsza: Bóg jest obecny w naszym życiu nawet wówczas, gdy myślimy, że się oddalił i nie słyszy.

Często stajemy przed pytaniami, z którymi nasz ograniczony intelekt sobie nie radzi. Nie znaczy to jednak, że na te pytania nie ma odpowiedzi. Nasz umysł jest po prostu niedoskonały — nie potrafimy nim objąć zamysłów Boga. I musimy to zaakceptować.

W jeszcze mniejszym stopniu możemy polegać na naszych emocjach. Nie można pozwolić, by emocje rządziły życiem człowieka, bowiem są subiektywne i kapryśne. Kłamią przynajmniej tak często, jak mówią prawdę, i potrafią zmieniać się diametralnie w zależności od pory dnia czy naszego samopoczucia. Dojrzałość emocjonalna przejawia się w umiejętności przezwyciężania efemerycznych nastrojów i kierowania się w swym postępowaniu rozumem oraz wolą.

Skoro nie możemy ufać naszym emocjom, to powinniśmy z wielką ostrożnością odnosić się do powstającego w nas za ich sprawą obrazu Boga. Nie możemy polegać na tym, czy „czujemy” Boga, czy nie. Wpływa na to bowiem nasz nastrój. Na przykład przygnębienie każe nam uważać, że Boga przy nas nie ma. Spójrzmy na uczniów w drodze do Emaus1. Trzy dni wcześniej ich Mistrz umarł w okrutnych męczarniach na krzyżu. Z Nim umarło dla nich wszystko, w co wierzyli i o czym marzyli. Czuli się przygnębieni. Z perspektywy śmierci na krzyżu wszystko stało się w ich oczach wymysłem i nieprawdą. Uwierzyli Jezusowi. Mówił, że jest Synem Bożym, a tymczasem słyszeli, jak wołał na krzyżu: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?”2. Drwina? Trudno sobie wyobrazić większe duchowe ciemności od tych, w których pogrążyli się wtedy wędrujący do Emaus uczniowie. Nie wiedzieli, że zmartwychwstały Jezus podąża za nimi zakurzonym traktem i że za moment usłyszą z Jego ust najwspanialszą nowinę, jaką kiedykolwiek obwieszczono człowiekowi — nowinę, która zrewolucjonizuje ich życie i odmieni cały świat.

Wielu ludzi zmaga się z tym samym problemem. Maszerujemy znużeni z głową pełną czarnych myśli i bez żadnych namacalnych dowodów, że Jezus jest blisko nas. Nie odczuwamy Jego obecności, nie wierzymy, że nasz los nie jest Mu obojętny. Nie widząc natychmiastowych skutków modlitwy, myślimy, że nikt jej nie słucha. Ale jak bardzo się mylimy! Po prostu zbyt mocno koncentrujemy się na sobie i własnych odczuciach, a za mało na obietnicy Boga, że zaspokoi w Chrystusie każdą naszą potrzebę3. Nauczmy się ufać Bogu, a nie naszemu subiektywnemu poczuciu Jego oddalenia. Boże obietnice, jak ta, że nigdy nas nie opuści4, pozostają w mocy i wówczas, gdy nie mamy żadnych „duchowych odczuć”.

Prawda druga: Bóg zawsze wkracza w najlepszym momencie, nawet gdy mamy wrażenie, że o wiele za późno.

Mój czas nie jest waszym czasem, tak jak moje myśli to nie wasze myśli — mówi Pan5. Fakt, ze Bóg nie działa według naszego rozkładu, może mieć destrukcyjny wpływ na naszą wiarę. Zostaliśmy rozpieszczeni przez zdobycze cywilizacji, mamy wszystko natychmiast: zupa w proszku, rozpuszczalna kawa, automaty do rozmieniania pieniędzy, cudowne specyfiki natychmiast znoszące ból... Świat wokół jest podobny do nadgorliwego sprzedawcy, który w swej ofercie ma niemal wszystko.

Bóg działa zupełnie inaczej. On się nie spieszy. Czasem wydaje się wręcz rozpaczliwie powolny. Dla nas, ludzi niecierpliwych, może to być powodem, by dać sobie z tym wszystkim spokój. Przypomnijmy jednak sobie opowieść o Marcie, Marii i Łazarzu — przyjaciołach Jezusa, których miłował6. Gdy Łazarz zachorował, siostry posłały po Jezusa, oczekując uzdrowienia. Skoro uzdrawiał obcych, tym bardziej były przekonane, że przyjdzie z pomocą najbliższym. A jednak Jezus zwlekał. Było to niezrozumiałe dla Marty i Marii. Czy zlekceważył ich? Czy nie miał dla nich czasu? A może ich wcale nie kochał? Tak się mogło wydawać. Łazarz umarł, a siostry pogrążyły się w rozpaczy. Gdy więc Jezus pojawił się po czterech dniach, usłyszał wyrzut w głosie Marii i Marty. (My pewnie nie bylibyśmy tak delikatni). A jednak Jezus wcale się nie spóźnił. Właśnie wtedy dokonał jednego ze swych największych cudów — wskrzesił Łazarza. Jak widać, przybył w momencie najbardziej stosownym dla wypełnienia zamysłu Bożego.

Ile razy Jezus przyszedł według nas „cztery dni za późno”? Gdy już zdążyliśmy popłakać, pomartwić się, pochodzić nerwowo z kąta w kąt. Gdyby zjawił się w porę, myślimy, uniknęlibyśmy ogromnych stresów! Ale On się nie spóźnia i jest rzeczą bardzo ważną, byśmy to uznali. On po prostu działa według innego rozkładu. Jest Bogiem — nie musi się przed nami tłumaczyć. Nasze i Jego plany oraz cele często się różnią, ale jednego możemy być pewni: zawsze interweniuje w momencie optymalnym z punktu widzenia naszego ostatecznego dobra. Dlatego nie warto się zamartwiać i wpadać w panikę. 

Prawda trzecia: Każdy człowiek ma ogromną wartość w oczach Boga.

To jedno z najwspanialszych przesłań biblijnych. I jedna z największych tajemnic Pisma Świętego. Nie umiemy zrozumieć miłości Boga względem nas. Nie umiemy pojąć, co wydarzyło się na Golgocie, zgłębić Bożej łaski. Bóg jest wszechwiedzą, doskonałością, wszechmocą, nieskończonym majestatem, władcą wieczności. Dlaczego tak przejmuje się złym, zdegenerowanym człowiekiem, jego potrzebami i lękami? Spośród wszystkich aspektów osobowości Boga ten jest chyba najtrudniejszy do pojęcia. Hiob też go nie rozumiał i pytał: „A kim jest człowiek, abyś go cenił i zwracał ku niemu swe serce?”7. Dawid się zastanawiał: „Czym jest człowiek, że o nim pamiętasz, i czym syn człowieczy, że się nim zajmujesz?”8. Jezus użył porównania Boga do ojca kochającego syna i zaznaczył: „Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary waszym dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy się go boją”9. O ileż bardziej Bóg jest doskonały w swej miłości do nas!

Dziecko ufa swym rodzicom. Szuka w nich oparcia i ratunku, gdy dzieje mu się krzywda. Ale czasem dla zdrowia malca konieczny jest zabieg. Dziecko wyrywa się lekarzowi, krzyczy, płacze, woła tatę, szukając u niego ratunku. A wtedy ten ukochany tata, któremu dziecko zaufało, przytrzymuje je, by lekarz mógł... dalej zadawać ból! Co wtedy czuje dziecko? Co mówią jego pełne łez oczy? Tatusiu, dlaczego to robisz? Przecież mnie kochałeś! Błagam, przestań, to boli! Rodzic nie jest w stanie wytłumaczyć malcowi, że to cierpienie jest konieczne, a on tylko mu pomaga. Jedyne, co może zrobić, to cierpieć i płakać razem z nim.

A jak reaguje Bóg, gdy zrozpaczeni wołamy: Panie, dlaczego mi to robisz? Myślałem, że mogę Ci zaufać. Miałem Cię za przyjaciela! I On nie jest w stanie nam, ograniczonym istotom, wytłumaczyć, że to cierpienie ma sens. A jakie to trudne dla Niego, gdy zarzucamy Mu obojętność lub zdradę... 

Prawda czwarta: Nie boksuj się z Bogiem — masz za krótkie ręce!

Ten tytuł sztuki dobrze oddaje prawdę: ludzki aparat intelektualny nie jest wyposażony do dyskusji ze Stwórcą. Nie jesteśmy materiałem na boga, choć tak chcą myśleć zwolennicy popularnego dziś systemu wierzeń New Age. Nie jesteśmy też dobrzy z natury, jak z kolei próbuje to ująć wiele psychologicznych szkół. Skoro zła uczymy się od otoczenia, to powinien znaleźć się choć jeden krąg kulturowy, który by nie znał egoizmu, nieuczciwości czy przemocy. Tymczasem historia ludzkości to dzieje okrucieństw, wojen, wyzysku i chciwości. Nie potrafimy poprawnie opisać świata — co rusz rozbijają się stare koncepcje naukowe na rzecz nowych wniosków. Skoro ludzki intelekt i percepcja nie są na tyle doskonałe, byśmy mogli bezbłędnie interpretować otaczającą nas rzeczywistość, to tym bardziej jest to niemożliwe w przypadku zrozumienia nieosiągalnego zmysłami Boga. A jednak arogancja człowieka w negowaniu mądrości Bożej przybiera zastraszające rozmiary. Hiob to rozumiał, dlatego zakończył swą dyskusję z Bogiem słowami: „Jam mały, cóż Ci odpowiem?10

Opr. K.S.

[Opracowano na podstawie: James C. Dobson, Gdy Bóg traci sens,  Oficyna Wydawnicza „Vocatio”, Warszawa 1996].

 1 Zob. Łk 24,13-35. 2 Zob. Mt 27,46. 3 Zob. Flp 4,19. 4 Zob. Mt 28,20. 5 Zob. Iz 55,8-9; Ps 90,4; II P 3,8. 6 Zob. J 11. 7 Hi 7,17-18. 8 Ps 8,5. 9 Łk 11,13. 10 Hi 40,4.

Nowości
Pomyśl, że...
p6050091[1]_m.jpg

Zrzuć na Pana brzemię swoje, a On cię podtrzyma! On nie dopuści, by na zawsze zachwiał się sprawiedliwy - Ps. 55,23

Sonda
Jak często otrzymujesz odpowiedź na swoje modlitwy?
  
Czy Bóg jest drobiazgowy w oczekiwaniach wobec człowieka?
  
Webdesign Go3.pl