Strona główna arrow Czytelnia arrow Żyj zdrowo arrow Koszt cywilizacji
Musisz tego posłuchać
Strona główna
Aktualności
Skrzynka intencji
Forum Duchowej Pomocy
Nasze świadectwa
Czytelnia
Galeria Sola Fide
Polecane strony
Sola Gratia
Napisz do nas
Multimedia
Zaloguj Się Wyszukaj Jeśli chcesz taki serwis
Często czytane:
Gościmy
Aktualnie jest 57 gości online
Licznik odwiedzin
odwiedzających: 1651074
Koszt cywilizacji PDF Drukuj E-mail
Uchroniliśmy się przed dżumą, tężcem, szkorbutem, tyfusem, by zapadać na choroby wynikające ze złego odżywiania się. Świat tyje i choruje. Każdego roku 100 tysięcy Polaków trafia do szpitali z zawałem serca, a 80 tysięcy z udarem mózgu. Nadciśnienie ma co trzecia dorosła osoba, a podwyższony cholesterol — co druga. Ze statystyk wynika, że co trzeciego z nas dopadnie nowotwór. To koszt cywilizacji.

Gdzie szukać ratunku? O profilaktyce i stylu życia z dr. Arturem Antczakiem, kierownikiem Miejskiego Ośrodka Profilaktyki Zdrowotnej w Łodzi, rozmawia Katarzyna Lewkowicz-Siejka.
 

KLS: — Naukowcy przewidują, że profilaktyka stanie się wkrótce głównym celem działań medycznych.

ARTUR ANTCZAK: — Łatwiej jest uczyć ludzi, jak mogą zwiększyć kontrolę nad swoim zdrowiem i je poprawić, niż ich leczyć. Stara prawda mówi też, że taniej zapobiegać, niż leczyć. Ale mamy jeszcze sporo do nadrobienia w porównaniu np. z USA. Tam się nie wzywa ludzi, i to kilkakrotnie, na badania profilaktyczne. Sami wiedzą, że nie mogą zachorować, bo stracą to, nad czym przez lata pracowali. My umiemy dbać o samochody, wiemy, że przegląd trzeba robić regularnie itd., ale jeśli chodzi o własne zdrowie, jest już inaczej. To zresztą wymaga przewartościowania myślenia nie tylko nas samych, ale i lekarzy oraz osób decydujących u nas o służbie zdrowia. 

— Według Lalonda, który określił tzw. pola zdrowotne, czyli grupy czynników, od których zależy zdrowie, największy wpływ na nie ma styl życia — aż w 53%.  W 21% na nasze zdrowie wpływa środowisko fizyczne, w 16% zdrowie zależy od czynników genetycznych, a tylko w 10% od opieki zdrowotnej. Jak zatem pod względem stylu życia wypadamy na tle Europy?

— Biorąc pod uwagę wyniki „Diagnozy Społecznej 2005”, trzeba powiedzieć, że Polacy są narodem, który raczej nie dba o zdrowie. Większość jest zdania, że aby być zdrowym, wystarczy nie chorować. Jesteśmy społeczeństwem, które zażywa ogromne ilości leków — średnio aż pięć tabletek dziennie, co plasuje nas na trzecim miejscu na świecie po Amerykanach i Francuzach. Mamy słabość do alkoholu — co piąty Polak uważa, że choroby najlepiej leczy się wódką. Wiele do życzenia pozostawiają dane dotyczące aktywności fizycznej. Zaledwie co czwarty Polak ćwiczy co najmniej godzinę tygodniowo, a połowa młodzieży nie wypoczywa aktywnie. Zresztą potwierdziły to wyniki sondażu „Europe Health 2006”, prowadzonego w wielu krajach Europy. Okazuje się, że jesteśmy jednym z kilku narodów najmniej zadowolonych ze swojego zdrowia. Ale jednocześnie aż prawie 70% z nas twierdzi, że w znacznym stopniu troszczy się o swoje zdrowie. Tak dla Polaków, jak i Europejczyków ta troska o zdrowie, niestety, polega głównie na zażywaniu witamin i mikroelementów oraz na odchudzaniu. Nic dziwnego, skoro prawie połowa Polaków ma nadwagę. Ale trzeba też pamiętać, że pod względem stylu życia mieszkańcy Europy Południowej i Północnej się różnią. Bardziej dbają o siebie Skandynawowie.

— Styl życia kojarzy nam się przede wszystkim z prawidłowym odżywianiem. Co jeszcze go kształtuje?

— Dobre proporcje między pracą a odpoczynkiem, w tym snem, i jakość tego odpoczynku — czy spędzamy go aktywnie, czy przy stoliku z filiżanką cappuccino w dłoni. Niestety, niewiele osób z nadwagą, zagrożonych otyłością, zapisuje się na zajęcia ruchowe. Na wysiłek fizyczny decydują się głównie ludzie młodzi. Trudno zmobilizować do ćwiczeń osoby po pięćdziesiątce, szczególnie mężczyzn. W programach profilaktycznym, np. w naszym ośrodku, uczestniczą głównie panie. Chyba trochę źle rozkładamy priorytety. Praca często jest ważniejsza od zdrowia. Poza tym uważamy, że to nie my sami, ale służba zdrowia powinna się o nas zatroszczyć, że powinno przyjść do domu wezwanie na badanie, a potem ponowienie itd. Z dużą determinacją potrafimy jedynie szukać pomocy medycznej, gdy już mamy dolegliwości. To trochę późno. Ważne też jest, czy stosujemy używki, czy umiemy radzić sobie ze stresem.

— Chińskie przysłowie mówi: jeśli nie znasz ojca choroby, to na pewno zła dieta jest jej matką. Już Hipokrates mówił, że pokarm powinien być lekarstwem. Jakie są największe błędy żywieniowe Polaków?

— Jemy za szybko, nie o tych porach, co trzeba, i nie w tych proporcjach. To koszt cywilizacji. Tempo życia sprawia, że sięgamy po żywność, przetworzoną, pozbawioną wartości, bogatą w konserwanty. Spożywamy produkty rafinowane, fast foody i wszechobecny cukier, a wraz z tym nadmiar kalorii. Jemy też za ciężkie posiłki, za dużo tłuszczu i mięsa. Tymczasem, jak wykazały badania zwyczajów żywieniowych Europejczyków, każde 100 g czerwonego mięsa dziennie zwiększa ryzyko raka jelita grubego o 70%. A w Polsce i w całej Unii Europejskiej regularnie wzrasta spożycie wieprzowiny. 10 lat temu statystyczny Polak zjadał rocznie nieco ponad 44 kg wieprzowiny, rok temu — 47 kg. Jednocześnie jemy trzy razy mniej warzyw niż Grecy czy Włosi, choć trzeba przyznać, że porcje zjadanych przez nas surówek już nie przypominają wielkością naparstka.

 Amerykanie dowiedli, że nieracjonalne odżywianie jest przyczyną rozwoju choroby nowotworowej u kobiet w 60%, u mężczyzn w 40%. Dobre wiadomości przyniósł „British Medical Journal”: jeśli przestawimy się na dietę śródziemnomorską nawet po 60. roku życia, to wydłużymy życie o rok. Ale czy w dobie ryb z rtęcią i kurczaków z hormonami to wskazana dieta?

W diecie śródziemnomorskiej podstawą jadłospisu są warzywa, owoce i gruboziarniste pieczywo. I to jest jej siła. Wiadomo też, że kuchnia południowa bazuje na oliwie z oliwek. Jeśli nie mamy dostępu do zdrowego kurczaka czy nieskażonej ryby, lepiej z nich zrezygnować.

— Jesteśmy zalewani propozycjami diet: optymalna, węglowodanowa, makrobiotyczna, niełączenia produktów, według grup krwi, znaków zodiaku... Czy w ogóle jest jakaś idealna dieta?

— Nie ma, bo nie żyjemy w idealnym środowisku. To wszystko przecież gdzieś rośnie i z czegoś czerpie. Kto kiedyś jadł pomidory zimą? Przecież nie zerwano ich z grządek. Jedząc melona z grudniu, musimy mieć świadomość, jak dobrze został „zabezpieczony”, by dotrzeć np. z Chile do Polski. Zwierzęta hodowane na pokarm nie są hodowane w taki sposób jak wcześniej, dziś to po prostu przemysł. Nawet naukowcy co jakiś czas opracowują nowy model żywienia. Kilka lat temu amerykańscy specjaliści od żywienia doszli na przykład do wniosku, że dotychczasowe receptury były błędne i przygotowali nową piramidę żywienia. Ale sporo w niej kontrowersji, jak ta, że dobrze nam zrobi codzienna dawka alkoholu, nawet tego mocniejszego. Kto się zbyt przywiązuje do wyników badań, może się pogubić, czytając doniesienia naukowe na temat diety tylko z ostatnich 2-3 lat.  Trzeba pamiętać, że nie ma jednej diety dobrej dla wszystkich, powinna być dostosowana do indywidualnych potrzeb — ma uwzględniać nasze skłonności genetyczne, środowisko, wiek czy płeć, stan zdrowia. Cytrusów nie mogą np. jeść ludzie ze schorzeniami układu pokarmowego itd. Zresztą jedzenie dobrych rzeczy, ale w nadmiarze też nie przyniesie nam korzyści, a zaszkodzi. Na pewno nie są dobre wszelkie skrajności, które zawsze znajdują grupki wyznawców. Natomiast warto wyeliminować z diety wszystko, co od dawna uważane jest za szkodliwe. Nigdy nie było tak, żeby dieta oparta na warzywach i owocach w jakiejś dużej mierze szkodziła człowiekowi.

Od lat poleca się czerwone wino z uwagi na zawartość zbawiennych flawonoidów oraz resweratrolu, który hamuje inicjację, promocję i progresję raka, działa przeciwzapalnie i jako przeciwutleniacz. Z drugiej strony badania wyraźnie wskazują na związek alkoholu z występowaniem wielu typów nowotworu, nie mówiąc o ryzyku uzależnienia. Zatem wino leczy czy zagraża?

Źródłem resweratrolu nie jest alkohol, lecz w przypadku wina są nim ciemne winogrona. Odkryto go w kilkudziesięciu roślinach, m.in. w orzeszkach ziemnych i grejpfrutach. Co ciekawe, im wino jest starsze, tym ma mniejszą skuteczność — podczas leżakowania związki polifenolowe łączą się z innymi związkami chemicznymi, a w takiej postaci są trudno wchłanialne z przewodu pokarmowego. Ale zawsze będą ludzie, którzy uważają, że najlepiej leczyć się winem. Żeby promować alkohole niskoprocentowe, czasem używa się różnych chwytów, jak np. ten, że piwo jest dobre na nerki. Pytam: nie ma innych sposobów? Z kolei lobby związane z kawą i herbatą promuje je ostatnio jako źródło antyoksydantów, jakby zupełnie zapomniano, że są inne źródła, które nie zawierają kofeiny. Siła przemysłu jest taka, że za pomocą reklam potrafi ludziom wmawiać różne rzeczy.

12 lat temu w Waszyngtonie odbył się pierwszy światowy kongres poświęcony chemioprewencyjnym substancjom z warzyw i owoców, do których należy właśnie resweratrol. Przyszłość tej dziedziny nauki jest bardzo obiecująca.

— Obecne w codziennym pożywieniu naturalne substancje chroniące przed rakiem były latami zaniedbywane przez naukę jako tzw. czynniki niedożywcze warzyw i owoców. Nie znano roli np. flawonoidów, więc klasyfikowano je jako niepotrzebne. Tymczasem okazało się, że substancje chemioprewencyjne chronią przed mutagenami, kancerogenami i utleniaczami, nie wywołując skutków ubocznych. Prasa naukowa donosi o badaniach właściwości aż kilkuset takich substancji. Ale oprócz potwierdzenia ich efektów ochronnych trzeba oznaczyć dawki. Nadmiar nawet pozytywnych czynników może okazać się szkodliwy.  

Zdrowy styl życia wyklucza używki. Wspomniany sondaż pokazał, że mało Polaków chce jednak rzucić palenie — zadeklarowało to tylko 13% badanych.

— Moda na niepalenie trwa od dawna, więc kto chciał rzucić nałóg, zapewne to już zrobił. Do poradni antynikotynowej w naszym ośrodku rocznie zgłasza się 300-400 osób. Kilka lat temu było ich dwa razy więcej. Problem dotyczy przede wszystkim młodzieży, a nawet dzieci. Jedną z naszych pacjentek była 12-letnia dziewczynka! Paliła od 9. roku życia — nawet po 30 papierosów dziennie. Palą już 8-, 9-latki. Dzieci, podobnie jak młodzież, traktują papierosy jako przejaw dorosłości. Trudno je leczyć. A co trzecia osoba, która poznaje smak tytoniu w dzieciństwie lub w okresie dojrzewania, zostanie nałogowym palaczem. Podobnie obniżył się próg, jeśli chodzi o alkohol. Imprezy gimnazjalistów są dziś tak suto zakrapiane, że te dzieciaki musi wynosić policja i rozwozić po domach. To jest bardzo niepokojące, tym bardziej że wszyscy mają w szkole kontakt z programami profilaktycznymi. Organizujemy tam warsztaty psychologiczne na różne tematy związane z profilaktyką. Ale jakoś ciężko przekłada się to na praktykę.

Używki to również modne dziś środki psychoaktywne.

— To, co natychmiast dostarcza kopa, łatwo znajduje amatorów, no bo po co wkładać wysiłek i dłużej czekać na rezultaty. Ale to może uzależnić. Tych dopalaczy jest całe mnóstwo, od kofeiny, od której też się uzależniamy, pomijając niekorzystny efekt kardiologiczny, po inne substancje psychostymulujące umożliwiające pójście na skróty. Mało kto, sięgając po nie, zdaje sobie sprawę z tego, że może to wywołać w przyszłości zaburzenia psychiczne. Coraz więcej jest psychoz na tym tle. To poważne zaburzenia psychiczne, które zostają do końca życia, a nigdy by się nie pojawiły, gdyby ktoś kiedyś nie sięgnął po środki psychoaktywne.

Z sondażu na temat zdrowia Europejczyków wynika, że masowo sięgamy po preparaty witaminowe. Tymczasem naukowcy donoszą, że witaminy w tabletkach nie tylko nie chronią przed schorzeniami, ale wręcz nam szkodzą. 

— Nie mówimy tu o wskazaniach, gdy człowiek musi pokryć niedobory, wywołane schorzeniem, okresowo przyjmując preparat. Ale wielu ludzi po prostu stale pasie się różnego rodzaju odżywkami, i to różnego pochodzenia. Naukowcy donieśli, że megadawki najpopularniejszych witamin, C i E, mogą nawet skrócić życie. Przy przeziębieniu zażywamy nawet gram dziennie witaminy C, podczas gdy nasze potrzeby to 90 mg, a te zaspokaja dieta. Tymczasem wysokie stężenie tej witaminy przyspiesza rozwój miażdżycy i uszkadza nerki. Naukowcy z Johns Hopkins University ostrzegają, że im większa dawka witaminy E, tym większe ryzyko przedwczesnej śmierci, a jej profilaktyczne zażywanie nie ma sensu. Korzystnie wpływa w dawkach do 200 jednostek dziennie, znów tyle co w diecie. Powyżej 400 jednostek już szkodzi, a przecież miliony ludzi zażywają nawet do 2000 jednostek dziennie! W ślad za preparatami witaminowymi idą inne preparaty, które mają coś tam — jak nie na trawienie, to na myślenie. Tymczasem nie są do końca przebadane, bo nie muszą przejść takiej procedury badawczej jak lek. Pomijam już kwestie konfekcjonowania i dystrybucji.

Podobno ten, kto się śmieje, ma silniejszy układ odpornościowy, zdrowsze serce, lepiej śpi i lepiej przyswaja pokarmy. Czy zatem można przyznać słuszność biblijnej recepturze, że wesołe serce jest najlepszym lekarzem? Czy to aż takie proste?

  Ten śmiech, który się pojawia, jest przecież wyrazem czegoś, naszej postawy, tego, co się w nas dzieje. Ten, kto jest chociaż częściowo uwolniony od zmartwień, kto ma na kogo złożyć problemy, łatwiej funkcjonuje. Wierzący mają perspektywę, która pozwala im znaleźć radość. Jeśli w naszym życiu nie ma Boga, a do tego brak rodziny, to trudniej pokonywać problemy i czerpać zadowolenie. Warunki życia są cięższe i mamy gorszą kondycję psychiczną. Coraz słabiej sobie radzimy ze stresem. A wierzący człowiek ma przecież dodatkowe wsparcie, inaczej patrzy na życie. Wie, że na tym się nie kończy. Zresztą odkryła to i medycyna. Wprowadzenie takiego spirytualnego wątku do leczenia przyniosło zaskakująco dobre rezultaty, nie tylko w walce ze stresem czy uzależnieniem, ale i w rekonwalescencji czy leczeniu nowotworów. Szkoda tylko, że takich ośrodków medycznych jest tak mało.
Nowości
Pomyśl, że...
948104_sunflower_2.jpg

Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny - Jn 3,16

Sonda
Jak często otrzymujesz odpowiedź na swoje modlitwy?
  
Czy Bóg jest drobiazgowy w oczekiwaniach wobec człowieka?
  
Webdesign Go3.pl