Strona główna arrow Nasze świadectwa arrow Daniel
Musisz tego posłuchać
Strona główna
Aktualności
Skrzynka intencji
Forum Duchowej Pomocy
Nasze świadectwa
Czytelnia
Galeria Sola Fide
Polecane strony
Sola Gratia
Napisz do nas
Multimedia
Zaloguj Się Wyszukaj Jeśli chcesz taki serwis
Często czytane:
Gościmy
Aktualnie jest 99 gości online
Licznik odwiedzin
odwiedzających: 1586540
Daniel PDF Drukuj E-mail

Image

Nie wiedziałem, że Bóg zawsze był obok

Moje chwile z Bogiem trwały od kiedy tylko jestem w stanie sobie przypomnieć. Nie dorastałem w idealnym domu. Niektóre z moich dziecinnych wspomnień do tej pory przyprawiają mnie o gęsią skórkę. W domu był alkohol, kłótnie, czasami głód. Wszystko było podsiane nieufnością wobec każdego... Do tej pory pamiętam jak bardzo cieszyłem się kiedy ojciec był trzeźwy – nie rozumiałem jeszcze wtedy syndromu niespełnionego artysty. Na przekór wszystkim faktom z życia mojej rodziny, jak średniowieczny inkwizytor, broniłem ślepo przed „niewiernymi” naszego dobrego imienia.
Czasami nie miałem sił aby spojrzeć kolegom z podwórka w oczy, kiedy wychodziłem z domu na drugi dzień po przyjeździe policji - do naszej ‘rodzinnej’ awantury. Wiedziałem już wtedy że życie nie może się kończyć tylko na awanturach, nożu przystawianym do szyi, albo metalowym dzbanku lądującym na głowie mojej matki kilka razy w tygodniu.. Nienawidziłem ojca za wszystko co nas spotykało. Choć nie mogłem znieść jego obecności kiedy był pijany, do dzisiaj pamiętam, jak jadł suchy chleb, abym sam miał masło na kanapki do szkoły. Nienawiść mieszała się w moim życiu bardzo mocno z poczuciem bezradności i potrzeby odnalezienia bezpieczeństwa. Zbyt dużo emocji jak na serce siedemnastolatka spowodowało że znalazłem się w nieciekawym towarzystwie. Po jednej z zakrapianych imprez wszcząłem bójkę z kilkoma ludźmi z „innej” dzielnicy. Po kilku chwilach zauważyłem, że moi przyjaciele z imprezy mnie zostawili, a ja sam o mały włos nie przypłaciłem wszystkiego zdrowiem, a może nawet i życiem. To był szczególny moment. Ale wcześniej...

Nigdy nie byłem ochrzczony. W drugiej klasie szkoły podstawowej z tęsknotą patrzyłem przez okno na dzieciaki idące do komunii. Miały te wielkie gromnice, garnitury albo sukienki, a dookoła kłębiła się szczęśliwa rodzina. Ten obraz upośledzał mojego ducha przez większość szkoły podstawowej. Rodzice próbowali mnie jeszcze wysłać na jakieś nauki do księdza, które umożliwiłyby mi komunię, ale wszystko stygło i umierało zanim udało mi się cokolwiek osiągnąć. „Dajemy Ci wolną rękę” powtarzali a ja z czasem zacząłem się do tego przyzwyczajać. Później było bierzmowanie – to był dla mnie kubeł z zimną wodą. Nawet nauczyciele w szkole podstawowej nie dawali mi spokoju. Postanowiłem, że kiedy poradzę sobie w pierwszym semestrze z nauką w Technikum Gastronomicznym, wtedy konsekwentnie „pójdę do księdza i się ochrzczę”. Po jakimś czasie znów o wszystkim zapomniałem. Wtedy - jak każdy nastolatek – odczuwałem niewiarygodny brak zrozumienia. Spełnienie moich próśb do Boga stało się warunkiem mojej kolejnej modlitwy. Byłem nieustępliwy i uparty. „Coś za coś, Panie Boże” – powtarzałem. Bywały tygodnie kiedy z Nim nie rozmawiałem. Były też chwile, kiedy codziennie chodziłem do kościoła i się modliłem. Wybierałem godziny kiedy mogłem być sam. Szukałem spokoju – zwycięstwa. W domu było coraz gorzej. Wtedy wpadłem w złe towarzystwo. Popijałem jak tylko miałem okazje – nie raz nawet przed pójściem do szkoły. To był trudny czas... Bóg jednak znów wyciągnął do mnie rękę kiedy wszcząłem bójkę z tymi czterema facetami. ”Przeżyłem” – to musiał być znak! Może jednak Bóg ma jakiś plan co do mnie?! Może nie wszystko stracone...?

Wśród moich pytań i odpowiedzi wiedziałem jedno – Bóg chciał żebym czytał Biblię. To był Jego list do mnie. Chciał ze mną rozmawiać poprzez słowa, historie, wskazówki które tam zawarł. Problem był tylko w tym, że sam nie umiałem czytać Biblii. To były dla mnie nadal mityczne wersety o prehistorycznym znaczeniu. Jednak Słowo Boże pojawiło się na moim biurku już na dobre. Kiedy tylko było mi ciężko, sięgałem po kilka wersetów które FAKTYCZNIE dawały mi siłę, albo przynajmniej nadzieję. Widziałem fragment obrazu, którego niebawem miałem stać się częścią.

Po kilku godzinach spędzonych na urodzinach u znajomej, zwierzyłem się swojemu przyjacielowi ze szkolnej ławki, że ..czytam Biblię. Ku mojemu zdziwieniu on powiedział mi to samo. Jak na dwóch pijanych, „obdartych” z pozorów facetów przystało – zaczęliśmy ...płakać. Na drugi dzień powiedział mi, że słyszał o „takich ciekawych wykładach na temat wiary, proroctw i Biblii”. Po kilku tygodniach zaczęliśmy razem na nie chodzić i poznawać Boży plan odkupienia ludzkości. Na początku wiele z tych rzeczy było dla mnie nowością, porównywalną z odkryciem nowej planety. Zrozumiałem jak ważne jest poznanie Biblii i nauk z niej płynących. Poczułem się kimś ważnym; kimś za kogo Chrystus poświęcił życie. Już wiedziałem, jak bardzo nieuczciwym i grzesznym człowiekiem byłem. Jednocześnie poznałem co to znaczy NAPRAWDĘ poczuć przebaczenie!

Dzisiaj wiem dlaczego moje życie wyglądało właśnie w taki sposób. Momentami było mi naprawdę trudno, ale mimo wszystko coś nie dawało mi spokoju. Wewnętrzny głos powtarzał mi, że warto szukać Boga. On pragnął mnie znaleźć. Zrobił to jednak w chwili w której najmniej się tego spodziewałem – w najczarniejszej, najzimniejszej i najbardziej przerażającej dolinie mojej samotności. Wtedy poczułem różnicę i wiedziałem że chce iść za Jego głosem.

Czy teraz życie jest łatwiejsze?! O nie! Nigdy na to nie licz! Są siły na tej Ziemi, które pragną Cię zniszczyć gdy tylko znajdujesz się bliżej Boga. Są bardziej zdeterminowane niż może Ci się wydawać. Jednak pierwszym krokiem do poznania Boga, jest zdanie sobie sprawy, że w opozycji do Niego stoi ktoś potężniejszy niż nasz ludzki strach i obawy razem wzięte. Szatan jest odpowiedzialny za całe zło tego świata! Z taką świadomością przyjdź więc do Boga i zapytaj szczerze: „co dalej”? Nie martw się – Jezus Ci odpowie. Nie widzisz?! Zaczął Ci wskazywać drogę poprzez słowa które właśnie przeczytałeś...

Nowości
Pomyśl, że...
obraz 129.jpg
Na drogę bezbożnych nie wchodź i nie krocz drogą złych ludzi! Unikaj jej i nie wchodź na nią - Przyp. 4,14-15
Sonda
Jak często otrzymujesz odpowiedź na swoje modlitwy?
  
Czy Bóg jest drobiazgowy w oczekiwaniach wobec człowieka?
  
Webdesign Go3.pl