Strona główna arrow Nasze świadectwa arrow Asia
Musisz tego posłuchać
Strona główna
Aktualności
Skrzynka intencji
Forum Duchowej Pomocy
Nasze świadectwa
Czytelnia
Galeria Sola Fide
Polecane strony
Sola Gratia
Napisz do nas
Multimedia
Zaloguj Się Wyszukaj Jeśli chcesz taki serwis
Często czytane:
Gościmy
Aktualnie jest 94 gości online
Licznik odwiedzin
odwiedzających: 1586535
Asia PDF Drukuj E-mail

Image

On nadaje sens memu życiu

Budowa moich więzi z Bogiem nie była łatwa. Urodziłam się w rodzinie niepraktykującej. Mój tata jest alkoholikiem, niejednokrotnie przychodził do domu pijany i na mnie wylewał swoje troski. Niewątpliwie byłam dla niego oparciem, ale zapłaciłam za to spokojem mojego dzieciństwa. Nie miałam przyjaciół, bo zwyczajnie bałam się rozmowy o rodzinie, o tym jak żyję. Nie chciałam też nikogo obciążać swoimi problemami. Z czasem straciłam chęć życia. Byłam zbuntowana nie tylko na ludzi, ale i na Boga. Często mówiłam do Niego: Boże,  jeśli jesteś, dlaczego na to wszystko pozwalasz, czemu nie reagujesz? I długo nie dostawałam odpowiedzi. 

W liceum wyjechałam na rekolekcje prowadzone przez ludzi, którzy opowiadali o tym, jaki zmieniło się ich życie, kiedy zaufali Bogu. Ich słowa budziły we mnie nadzieję. Uwieńczeniem rekolekcji była moja odpowiedź na wezwanie, które skierował do mnie Bóg. Wobec wszystkich zgromadzonych tam ludzi wypowiedziałam słowa: „Jezu oddaję Ci moje życie.” I wówczas po raz pierwszy w życiu doświadczyłam miłości Boga. Trafiłam do Odnowy w Duchu Świętym. Tak bardzo zaangażowałam się w ten ruch, że z czasem sama zaczęłam prowadzić rekolekcje. Przynosiło mi to dużo radości, bo mogłam służyć Chrystusowi. Mniej więcej w tamtym czasie zrodziło się we mnie pragnienie lepszego poznania Boga. Stwierdziłam, że najlepsze, co mogę zrobić to rozpocząć studia teologiczne.

Od czasu nawrócenia moim największym pragnieniem było oddanie całego mojego życia memu najlepszemu Przyjacielowi. Po studiach trafiłam do na dwa lata do pewnej ewangelizacyjnej formacji w Łodzi. W jednym domu mieszkali chłopcy i dziewczyny (studenci i młodzi pracownicy), których łączyła wspólna modlitwa i ewangelizacja.W tym samym czasie pracowałam w szkole podstawowej jako katechetka. Przyznaję, że tam spadły mi łuski z oczu, gdy zobaczyłam faktyczny stan duchowy wielu polskich rodzin. Dotychczas obracałam się w zupełnie innym środowisku, w innym mieście. Ta konfrontacja była dla mnie niemałym zaskoczeniem. Pamiętam sytuację, kiedy ojciec pewnego chłopca przyszedł do mnie z żalem, że namawiam dziecko do czytania Pisma Świętego. Wypisał dziecko z religii, komentując: „Biblia jest dla księży”. Zaczęłam się mocno zastanawiać nad wiarą i praktyką ludzi. To nie był łatwy okres.

W tym czasie koleżanka z pokoju nauczycielskiego, o której wiedziałam, że jest z innego kościoła zaproponowała, żebyśmy zorganizowały koncert ekumeniczny w pobliskiej parafii. Bardzo się ucieszyłam. Nie miałam wątpliwości co do trafności tej idei, bo widziałam,  że jest osobą bardzo wierzącą, a jej wiara nie wynika z tradycji, ale z autentycznej więzi z Bogiem. W pracę z dziećmi wkładała całe swoje serce: organizowała dla nich warsztaty teatralne, często wyjeżdżali do domów dziecka. Miała w sobie wielką miłość do Boga, dlatego bez oporów, spontanicznie dzieliłam się z nią trudnościami, jakie przeżywałam w pracy z dziećmi. Mimo, że dzieliły nas różnice doktrynalne, czułam z nią głęboką, duchową więź. Cieszyłam się, że wreszcie mogę swobodnie porozmawiać z kimś o Biblii. Ona i jej przyjaciółka, którą później poznałam były zakochane w Słowie Bożym. To się udzieliło się także mnie.  Zaczęłam czytać  coraz więcej i więcej…

Byłam zachwycona tym, co odkrywałam: „Słowa, które Ja wam powiedziałem są Duchem i życiem.” W pewnym momencie doszłam do przekonania, że Chrystus po raz kolejny wzywa mnie, bym rozpoczęła nowe życie z Nim. Nie mogłam już dłużej okłamywać samej siebie, ponieważ kochałam Chrystusa i wiedziałam, że Jego Słowo jest Prawdą. Zrezygnowałam ze swojego dotychczasowego, uporządkowanego życia: zmieniłam pracę, zakończyłam formację. Dokonałam rewolucji. Naprawdę nie było to łatwe, ale nie żałuję. Święty Paweł powiedział: „wszystko uznaję za śmieci, byle bym tylko pozyskał Chrystusa.” Gdyby nie On, nie było by mnie pewnie na tym świecie. On nadaje sens memu życiu, jest Zbawicielem, który oddał za mnie życie, który umarł zamiast mnie. Nigdy nie poznałam lepszego Przyjaciela. Warto powierzyć Mu Siebie. Zachęcam Ciebie, który czytasz to świadectwo – oddaj ster swojego życia w ręce Jezusa, ponieważ  nigdy Cię nie zawiedzie. Czytaj Biblię – to list miłości Boga do Ciebie. To pokarm, który sprawi, że zaczynasz się cieszyć i prawdziwie żyć pełnią życia. Szczęście jest w zasięgu Twojej ręki. Nie bój się go chwycić.
Nowości
Pomyśl, że...
zoledz_1_m.jpg

Gdy będziecie mnie wzywać i zanosić do mnie modły, wysłucham was. A gdy mnie będziecie szukać, znajdziecie mnie. Gdy mnie będziecie szukać całym swoim sercem - Jer. 29,12-13

Sonda
Jak często otrzymujesz odpowiedź na swoje modlitwy?
  
Czy Bóg jest drobiazgowy w oczekiwaniach wobec człowieka?
  
Webdesign Go3.pl