Strona główna arrow Czytelnia arrow Żyj zdrowo arrow W kolejce po życie
Musisz tego posłuchać
Strona główna
Aktualności
Skrzynka intencji
Forum Duchowej Pomocy
Nasze świadectwa
Czytelnia
Galeria Sola Fide
Polecane strony
Sola Gratia
Napisz do nas
Multimedia
Zaloguj Się Wyszukaj Jeśli chcesz taki serwis
Często czytane:
Gościmy
Aktualnie jest 45 gości online
Licznik odwiedzin
odwiedzających: 1661650
W kolejce po życie PDF Drukuj E-mail
W Polsce żyje ponad 10 tys. osób z przeszczepionymi narządami. 2 tys. czeka na przeszczep. Co roku kilkadziesiąt osób z Krajowej Listy Biorców umiera, nie doczekawszy swej szansy. W ubiegłym roku wykonano 1400 takich operacji. To za mało. Tymczasem co piąty Polak uważa, że transplantacje są sprzeczne z chrześcijaństwem. Niewiele wiemy nie tylko o tej dziedzinie medycyny, ale i o swojej wierze.

To Jezus powiedział, że „większej miłości nikt nie ma nad tę, jak gdy kto życie swoje kładzie za przyjaciół swoich” (1). Może dlatego hasło kampanii edukacyjnej, która ruszyła w tym roku, brzmi: „Nie zabieraj swych narządów do nieba, tam wiedzą, że potrzebne są tutaj”. Za wybitne osiągnięcia na rzecz popularyzacji idei transplantacji oraz propagowania dawstwa narządów w listopadzie przyznana zostanie Nagroda im. Brajana Chlebowskiego. Jej patron, siedmiolatek z Łodzi, zawiadomił straż pożarną o pożarze kamienicy, dzięki czemu uratował życie jej mieszkańców. Sam jednak zmarł w wyniku zatrucia tlenkiem węgla. Rodzice zdecydowali, że Brajan odda swoje narządy. Wszczepiono je kilkorgu chorym dzieciom. W ten sposób nawet po śmierci chłopiec uratował czyjeś życie.

 Czekając na zgodę
40 lat temu wykonano w Polsce pierwszy udany przeszczep nerki. Dzisiaj takich operacji wykonuje się ponad tysiąc rocznie. Lekarze przeszczepiają też serce, ratując w ten sposób życie ponad stu chorym rocznie. Aktywizacji uległ w ostatnich latach program przeszczepiania wątroby oraz trzustki. Transplantacja obejmuje również płuca, jelito i rogówkę. Zdarzają się przeszczepy wielonarządowe. Największy sukces obserwuje się w przeszczepianiu szpiku – w ciągu 10 lat liczba operacji wzrosła stukrotnie. Tkanki szkieletowe (kości, chrząstki, skóra) przeszczepiane są z 90-procentowym powodzeniem. Jednak dużym problemem transplantologii pozostaje niewystarczająca liczba dawców, choć lista osób zapisanych w Centralnym Rejestrze Sprzeciwów (zgłasza się tam każdy, kto sobie nie życzy, by po śmierci pobrano jego narządy) nie jest długa. Ze względów obyczajowo-etycznych lekarze zazwyczaj proszą o zgodę rodzinę, mimo że według polskiego prawa robić tego nie muszą. A bliscy pod wpływem emocji i w obawie przed profanacją czy okaleczeniem zwłok często protestują przeciw pobraniu narządów zmarłego krewnego. W USA i niektórych krajach europejskich takich rozmów nie przeprowadzają lekarze, lecz specjalne służby – psychologowie i pracownicy socjalni. W Austrii, gdzie tak jak w Polsce obowiązuje tzw. zgoda domniemana, nie prowadzi się rozmów z rodziną, lecz „automatycznie” pobiera narządy. W 2004 r. ze względu na protest rodziny 73 razy nie skorzystano z możliwości pobrania narządów od zmarłego. Gdyby nie te decyzje za każdym razem udałoby się uratować od śmierci do sześciu chorych. Oznacza to, że szansy na przeszczep pozbawiono 438 pacjentów! Ilu z nich zmarło? Właśnie z uwagi na sprzeciw rodzin potencjalnych dawców liczba pobrań w Polsce znacznie odbiega od standardów europejskich.

 Zmarły żywy dawca
Nerki, serce, płuca, wątrobę, trzustkę, jelito, rogówkę można pobrać od dawcy po komisyjnym stwierdzeniu śmierci mózgowej. Ustanie krążenia krwi w mózgu powoduje jego nieodwracalne uszkodzenie i choć przy pomocy aparatury można podtrzymać czynność serca i oddychania, stwarzające pozory życia, to wiadomo, że człowiek nie żyje. Po serii badań (dwa zestawy testów wykonywane w trzygodzinnych odstępach czasu) śmierć musi orzec jednomyślnie trzech lekarzy – m.in. anestezjolog i neurolog lub neurochirurg, a żaden z nich nie może być członkiem zespołu wykonującego transplantację. Przed odłączeniem aparatury rozważa się możliwość pobrania narządów i tkanek – pozostaje tylko kilka godzin na sprawdzenie, czy zmarły nie zgłosił sprzeciwu, oraz na zorganizowanie przeszczepienia narządów. Sprawdza się, czy zmarły nie był pod wpływem alkoholu, narkotyków, pewnych leków itd. Na czas tych procedur i rozmów z rodziną narządy – przed ich pobraniem z organizmu – zabezpiecza się przed niedokrwieniem. W tym samym czasie wybiera się biorcę – najpierw drogą eliminacji przez oznaczenie zgodności grupy krwi i zgodności tkankowej, potem przy zastosowaniu zasady pierwszeństwa dla osób z regionu, z którego pochodzi dawca narządu. Bywa, że lekarze stają na końcu przed dylematem, kogo wybrać. 30-letnią matkę trojga dzieci czy 60-latka, który czeka na przeszczep kilka lat? Pedagoga odnoszącego sukcesy w wychowaniu młodzieży czy człowieka z marginesu społecznego, który może długo nie pożyć, bo nic nie wskazuje, że będzie współpracował z lekarzami? Czy brać pod uwagę propozycję bogatej rodziny potencjalnego biorcy, która chce sfinansować zakup dla szpitala pięciu sztucznych nerek lub aparatury niezbędnej do ratowania ludzkiego życia? Czy to powinno się liczyć? Według polskiego prawa, lekarze powinni brać pod uwagę tylko i wyłacznie względy medyczne. Ale dylemat pozostaje.

 Przeszczepy rodzinne
Niestety, stanowią margines polskiej transplantologii – to zaledwie 3-4% ogółu transpalntacji. A szkoda, bo minimalizują ryzyko powikłań pooperacyjnych i odrzucenia. Przeszczepy rodzinne dotyczą oddania nerki lub fragmentu wątroby – tylko w tym przypadku polskie prawo umożliwia pobranie narządu od żyjącego dawcy. Nerkę można przeszczepić tylko osobie spokrewnionej genetycznie lub emocjonalnie (małżonkowie, rodzice dzieci przysposobionych, osoby żyjące w konkubinacie, przyjaciele). Potencjalny dawca musi odbyć rozmowę z psychologiem, by upewnić się, że decyzja jest świadoma, dobrowolna i przemyślana. Dawcą nerki nie może być osoba chora, powyżej 65 roku życia, z zaburzeniami psychicznymi, dziecko, więzień.

Przeszczep wątroby wykonuje się najczęściej w przypadku małych dzieci, gdyż trudno zdobyć dla nich narząd od osoby zmarłej. Fragment wątroby pobiera się od zdrowego człowieka i przeszczepia krewnemu.

W Polsce istnieje szkodliwy mit, że przeszczepy przedłużają życie jedynie na krótko, a żywi dawcy narządów zostają inwalidami. Nic bardziej błędnego. Chorzy z czynnym przeszczepem wracają do normalnego życia: kontynuują naukę, pracę, uprawiają sport. Żyją jeszcze 30-40 lat. Stowarzyszenie Transplantacji Serca ma nawet własną reprezentację, która bierze udział w międzynarodowych zawodach dla osób z przeszczepami narządów, i to z sukcesami. Kobiety po przeszczepie rodzą dzieci.

 Zostań dawcą szpiku
Przeszczep szpiku kostnego jest dla wielu chorych jedynym zabiegiem ratującym życie. Często poszukuje się dawcy wśród rodziny pacjenta, ale szansa na zgodność krwi jest mała, więc tworzy się rejestry dawców niespokrewnionych. Na znalezienie dawcy wpływa częstość występowania podobnych antygenów HLA w określonej populacji, dlatego najłatwiej jest znaleźć dawcę w tym samym obszarze etnicznym (dla Polaka w Polsce). Dawcą szpiku może zostać zdrowa osoba pełnoletnia, która nie ukończyła 55 lat. Wystarczy, że wypełni dostępny w internecie, stacjach krwiodawstawa i przychodniach formularz, tzw. oświadczenie woli,  i wyśle go do Centralnego Rejestru Niespokrewnionych Dawców Szpiku i Krwi Pępowinowej, a następnie podda się badaniom krwi. Prawdopodobieństwo pobrania szpiku wynosi 1:25000. W USA zarejestrowane są 4 miliony niespokrewnionych dawców szpiku, w Niemczech 1,5 miliona, a w Polsce jedynie 6 tysięcy. W 2000 r. miały u nas miejsce 44 przeszczepy szpiku – tylko w jednym przypadku szpik pochodził od dawcy krajowego.

Zabieg pobrania szpiku jest bezpieczny i nie stanowi zagrożenia dla zdrowia i życia dawcy. Wykonywany jest w znieczuleniu w upoważnionych do tego Ośrodkach Transplantacji Szpiku. Ubytek szpiku zostaje szybko wyrównany, ponieważ komórki szpiku ulegają stałej regeneracji. W ciągu ostatnich 20 lat na świecie uratowano w ten sposób życie 8 tysiącom ludzi. Na białaczki zapada w Polsce co roku 6 do 9 osób na każde sto tysięcy ludzi.

Nadzieje
Lekarze mają nadzieję, że w ciągu 15 lat metodą rutynową stanie się przeszczepianie wątroby, komórek trzustki wydzielających insulinę, zamiast całego narządu, komórek wątroby w pewnych chorobach metabolicznych. Liczą na to, że możliwe staną się przeszczepy serca i wątroby od genetycznie zmutowanych świń. No i marzą, by uzyskać stan tolerancji czy choćby optymalnej czynności przeszczepu przy minimalnych dawkach leków. Chodzi o to, by organizm traktował przeszczepiony organ jak własny. Na razie każdy przeszczep jest odrzucany. Dopiero dzięki lekom udaje się osiągnąć chwiejną równowagę między biorcą a przeszczepem. Dobrym sygnałem jest to, że u zwierząt doświadczalnych udało się doprowadzić do sytuacji, gdy jeden zastrzyk powoduje długotrwałe przeżycie przeszczepu. Odrzucenie przeszczepu jest głównym problemem współczesnej transpalntologii. Bo technicznie, jak podkreślają sami lekarze, potrafią wykonać przeszczep każdego narządu, nawet tych, o których z różnych względów nie myślą.

 
Katarzyna Lewkowicz-Siejka
 

1. J 15,13.

Nowości
Pomyśl, że...
swieca_135.jpg
Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej - Jana 15,10
Sonda
Jak często otrzymujesz odpowiedź na swoje modlitwy?
  
Czy Bóg jest drobiazgowy w oczekiwaniach wobec człowieka?
  
Webdesign Go3.pl