Strona główna arrow Czytelnia arrow Zadbaj o ducha arrow Aby poznać Boga
Musisz tego posłuchać
Strona główna
Aktualności
Skrzynka intencji
Forum Duchowej Pomocy
Nasze świadectwa
Czytelnia
Galeria Sola Fide
Polecane strony
Sola Gratia
Napisz do nas
Multimedia
Zaloguj Się Wyszukaj Jeśli chcesz taki serwis
Często czytane:
Gościmy
Aktualnie jest 15 gości online
Licznik odwiedzin
odwiedzających: 1680573
Aby poznać Boga PDF Drukuj E-mail
Jaki jest Bóg? Dla jednych mściwy i okrutny, dla drugich miłosierny i wszystko wybaczający. Despota czy święty Mikołaj spełniający nasze prośby? Abstrakcyjna Moc czy czuła Istota? Czy Boga w ogóle można poznać? Nadrzędnym celem chrześcijaństwa jest poznanie Boga. Tylko wtedy można zrozumieć niezrozumiałe i podążać tam, „gdzie wzrok nie sięga”. Bez poznania Boga nie ma zbawienia: „A to jest żywot wieczny, aby poznali ciebie, jedynego, prawdziwego Boga i Jezusa Chrystusa, którego posłałeś”.

Możesz nie znać do końca Jego nauk, zbaczać z Jego ścieżki, a mimo to mieć z Nim więź. Dzięki temu Bóg wprowadzi cię w końcu na swoją drogę. Jeśli jednak masz fałszywy obraz Boga, nigdy nie nawiążesz z Nim prawdziwej łączności. Na strachu i pomyłce nie da się zbudować społeczności.

Boga zwykliśmy obwiniać o wszystkie nieszczęścia. Klęski żywiołowe nawet ubezpieczalnie nazywają „dziełem Bożym”, katastrofy uważamy za przejaw Jego gniewu, a doświadczeni nieszczęściem pytamy: „Dlaczego Bóg mi to uczynił?”. Z góry zakładamy, że On za tym wszystkim stoi. Z jednej strony słyszymy, że Bóg jest miłością, z drugiej mówią nam o Jego gniewie i sądzie. I w tym zamieszaniu nie dostrzegamy Jego prawdziwego oblicza. „Miłością wieczną umiłowałem cię, dlatego tak długo okazywałem ci łaskę”. On nieustannie zaprasza nas do wspólnoty. Ale jak Mu odpowiedzieć na zaproszenie, skoro nie wiemy, jaki jest? Jak zatem poznać Boga?

Bóg się objawił człowiekowi na wiele sposobów. Po pierwsze - w przyrodzie. Dawid pisał: „Niebiosa opowiadają chwałę Boga, a firmament głosi dzieło rąk jego”. Z przyrody wynika, że Bóg jest precyzyjny i kocha piękno. Zalane słońcem zielone wzgórza, ośnieżone, majestatyczne górskie szczyty, pachnące, kolorowe doliny, lazurowe zatoki, strzeliste skały, śpiew ptaków, szum oceanów. Ile piękna jest w zwykłej łące, jak wiele spokoju i zachwytu daje natura. A jednak kwiaty więdną, zwierzęta na siebie polują, ziemia się trzęsie grzebiąc ludzi, woda zalewa miasta, lawiny pochłaniają życie. Gdzie tutaj jest Boża miłość? Ten świat niestety nie jest doskonały, wciąż nosi znamię grzechu. Konsekwencje ludzkiego upadku widać w każdym grymasie bólu, w powiewie huraganu, opadłym liściu, wyschniętej rzece, żarze pustyni. Choć przyroda objawia Boga, nie może tego uczynić do końca prawdziwie.

Boża miłość objawia się też w ludzkiej miłości. „Czy kobieta może zapomnieć o swoim niemowlęciu i nie zlitować się nad dziecięciem swego łona?”. Miłość Boża jest w czułym dotyku matki, w radości ojca tulącego syna, we łzach przyjaciela, w łamiącym się głosie wzruszonego człowieka. W rodzicielskiej trosce i słowach wybaczenia. „Jak się lituje ojciec nad dziećmi, tak się lituje Pan nad tymi, którzy się go boją”. Ale co w takim razie z ojcem, który przez pół godziny bił swoje sześcioletnie dziecko, które - zamiast płakać - tylko zapytało: „Tatusiu, czy mogę się napić wody?” i zmarło... Co z matką, która udusiła swoje maleństwa, zapakowała w worki foliowe i ukryła głęboko na dnie beczki? „Czy kobieta może zapomnieć o swoim niemowlęciu i nie zlitować się nad dziecięciem swego łona?”.  Tak, może. „A choćby ona zapomniała, ja o tobie nie zapomnę”. Ludzka miłość tylko w niedoskonały sposób może odbijać Bożą.

Bóg objawił się w Biblii. Dziesiątki stron prorocy zapisali o Jego łasce, miłosierdziu, cierpliwości, czułości, opiece, wierności. „Ja wiem, jakie myśli mam o was – mówi Pan – myśli o pokoju, a nie o niedoli”. „A choćby się góry poruszyły i pagórki zachwiały, jednak moja łaska nie opuści cię”. „On jest łaskawy i miłosierny, nierychły do gniewu i pełen litości, i  żal mu karania”. „Znam cię po imieniu i jestem ci łaskawy”. Ale co zrobić z opisami Jego gniewu, pomsty, sądu? Czytając Stary Testament, co rusz natrafiamy na gromy i krew. A może po prostu zasadzeni w innej kulturze, ograniczeni czasem i zdolnością pojmowania nie potrafimy zrozumieć charakteru Boga? Wciąż nic o Nim nie wiemy, sądzimy zbyt powierzchownie i oskarżamy. Zresztą, co mówić o nas, skoro Boga nie umiała odczytać większość Izraelitów. Nawet uczniowie Jezusa. Pytali Go: „Dlaczego nie pokażesz nam Ojca? Chcielibyśmy Go zobaczyć”. To bardzo ciekawe, co odpowiedział Jezus: „Tak długo jestem z wami, a nie poznałeś mnie Filipie?”. Jest jeden i ten sam Bóg. Przyszedł, by pokazać nam swoje prawdziwe oblicze. Słowo, ten odwieczny Kreator powołujący do życia, stało się ciałem. Świat, który kompletnie nie rozumiał Boga, tylko tak mógł zobaczyć, jaki On naprawdę był, jest i będzie.

Nie można inaczej poznać Boga, jak tylko przez Jezusa. „Gdybyście byli mnie poznali i Ojca mego byście znali” – powiedział Jezus. Patrząc na Niego możemy prawdziwie poznać miłość Bożą. Ale i tu przy złej woli można wciąż sączyć zwątpienie i negację – jakiż to okrutny ojciec, który zamiast sam się poświęcić, przeznacza na śmierć swego syna. A czy jesteś ojcem? Jeśli tak, to wiesz, że łatwiej jest cierpieć samemu, niż patrzeć na cierpienie swego dziecka. „Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy nie zginął, ale miał żywot wieczny”. Okrutny Bóg? „Bo nie posłał Bóg Syna na świat, aby sądził świat, ale aby świat był przez niego zbawiony”.

Człowiek - jako istota głównie materialna - jest nastawiony na doczesność. Gdyby jednak wydobył z siebie zepchniętą w najdalszy kąt swego jestestwa duchowość, odczułby potrzebę poznania Boga. Jeżeli rzeczywiście jest wieczność, jeżeli istnieje inny wymiar, to czy warto to lekceważyć? Czy rozsądnie jest odrzucać coś, czego się nie zna? Niestety jesteśmy niewolnikami odziedziczonej natury, która wciąż dokonuje złych wyborów. Nic zatem dziwnego, że odrzucamy Boga - urodziliśmy się przecież w oddzieleniu od Niego. Żadne argumenty nas nie przekonają, może to uczynić jedynie moc Boża. Sami z siebie nie interesujemy się sprawami duchowymi, co więcej, często społeczność z Bogiem wcale nie jest dla nas radosna. Bo dopiero drugie narodzenie wyzwala. Czym ono jest? Czy właśnie nie poznaniem Boga?

„Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was, Boży to dar; nie z uczynków, aby się kto nie chlubił”. Zbawienie nie jest uzależnione od tego, co uczynisz, ale od tego, kogo znasz. Opiera się na kontaktach, a nie na zachowaniu. Przez kontakt z Bogiem możemy zrozumieć Jego naturę i dopiero wtedy On może nas do siebie pociągnąć. Jeśli nie chcemy Go znać, On się nam nie objawi. Ale jeśli mamy nadzieję na zbawienie, a nie dostrzegamy potrzeby poznania Boga i spędzania z Nim czasu, to znaczy, że wierzymy, iż zbawienie zależy od naszego zachowania. Nic bardziej błędnego. Kto nie szuka zbawienia przez związek z Bogiem i poznanie Go, ten jest legalistą próbującym wejść do nieba na mocy własnych uczynków. „Gdyż miłości chcę, a nie ofiary, i poznania Boga, nie całopaleń”.

***

Stary Joe był niewolnikiem. Wystawiono go na targu na kolejną w jego życiu licytację. Miał już dość bólu i poniżenia, więc coraz śmielej powtarzał przez zaciśnięte zęby: „Nie będę pracował”. Chętnych do kupna było więc coraz mniej. W końcu został tylko jeden człowiek. Jak za niewolnika, który nie chciał pracować, zapłacił zbyt dużą sumę. Zabrał go na swoją plantację. Po drodze mijali jezioro, nad którym stał piękny dom otoczony kwiatami. Joe nigdy takiego nie widział. Spytał więc: „Czy tu będę mieszkał?”. „Tak” – usłyszał. Jego zbuntowany duch wziął jednak górę. Znał tylko jeden rodzaj służby, jednego pana. Kojarzył to zawsze z hańbą i cierpieniem, więc odparł: „Ale ja i tak nie będę pracował”. „Nie musisz Joe, kupiłem cię, by dać ci wolność”. Wtedy Joe padł do stóp dobroczyńcy i rzekł: „Panie, zawsze będę ci służył”.

Jest takie mieszkanie nad szklistym morzem, gdzie kwiaty nie więdną. Za trzecią pętlą czasową, w siódmej hiperprzestrzeni. Podróż zaczyna się na pewnym wzgórzu zwanym Golgotą, na planecie Ziemia.

K.S.

Artykuł napisany na podstawie książki Morrisa Vendena pt. „Aby poznać Boga”.

Nowości
Pomyśl, że...
mlecz.jpg
Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus - 1 Tm 2,5
Sonda
Jak często otrzymujesz odpowiedź na swoje modlitwy?
  
Czy Bóg jest drobiazgowy w oczekiwaniach wobec człowieka?
  
Webdesign Go3.pl