Strona główna arrow Czytelnia arrow Samo życie arrow Tego nauczył mnie Bóg
Musisz tego posłuchać
Strona główna
Aktualności
Skrzynka intencji
Forum Duchowej Pomocy
Nasze świadectwa
Czytelnia
Galeria Sola Fide
Polecane strony
Sola Gratia
Napisz do nas
Multimedia
Zaloguj Się Wyszukaj Jeśli chcesz taki serwis
Często czytane:
Gościmy
Aktualnie jest 54 gości online
Licznik odwiedzin
odwiedzających: 1651469
Tego nauczył mnie Bóg PDF Drukuj E-mail
W moim życiu Bóg okazywał przede wszystkim swą moc, ratując mnie wielokrotnie. Przychodził jako Pan panów, by mnie chronić i wyzwalać. Oczywiście było to związane z trudnymi i nietypowymi okolicznościami, w jakich się znalazłam.

Zanim raczyłam na Niego zwrócić uwagę, i tak panował nad moim życiem, choć pozwalał mi ponosić konsekwencje własnych wyborów. Wydawało się, że Go nie ma, ale On, mądry i cierpliwy Ojciec, czekał, aż będę umęczona własnym życiem do granic możliwości, by w nie wkroczyć. Wiedział, że tylko w ten ekstremalny sposób może mnie zyskać. Wielka mądrość.

 

W okultystycznej pętli

 

Nauczył mnie nie liczyć na innych i siebie, tylko na Niego. Ale i okoliczności były niezwyczajne. Zacieśniała się bowiem wokół mnie okultystyczna pętla, dusiłam się w świecie, którego nie rozumiałam i nie znałam. Ja, człowiek racjonalny do bólu, a teraz skulony w zetknięciu z groźną i już wcale nie fascynującą siłą. Zawieszony między tajemnicą zaświatów a obłędem. Noc w noc spotkania z istotami, których nikt przecież nie zapraszał. Ciężki bój staczany co dzień — fizyczny, psychiczny, duchowy. Aż moja wytrzymałość zaczęła pękać. Nawet przez myśl mi nie przeszło, by prosić Go o pomoc. Szukałam jej wszędzie, w najgroźniejszych rejonach. Wahadło, numerologia, tarot... Tajemnica za tajemnicą, a zlekceważyłam tę Największą... A On się nie obraził — tak jak wtedy gdy wołał, że trzeba przebaczyć, bo nie wiedzą, co czynią. Też nie wiedziałam... Wzgardziłam pomocą, bo nie wiedziałam, że tu mam jej szukać. Bóg, choć jeszcze wtedy nie mój, nie odwrócił się, lecz posłał anioła. Tak, anioła, swego posłańca w ludzkiej skórze. I w ten sposób zaczął mi o sobie opowiadać. Ale najpierw objawił się inaczej: uwolnił mnie! Pokazał twarz Boga wszechmocnego i dobrego. I wtedy mnie zafascynował. Postąpił tak samo jak dwa tysiąclecia wcześniej nad Jeziorem Galilejskim, gdzie najpierw karmił, a potem uczył. Jezus Chrystus — wczoraj, dziś, ten sam na wieki... Ta sama troska i czułość. Nic się nie zmieniło. I tego właśnie mnie nauczył — najpierw się zatroszcz o drugiego człowieka, a potem karm Go teologią; mów o ratunku we Mnie, ale oprócz słowa życia miej uczynki miłosierdzia; daj odzienie i chleb powszedni, czynem okazując swą wiarę. Ach, jaka trudna czasem to szkoła dla niecierpliwego człowieka...

 

Życie to nie zupa z proszku

 

No właśnie, ta niecierpliwość... Nauczona życia niczym zupy w proszku — od razu, natychmiast, decyzja i efekt, czyn i sukces, szybko, bez straty energii — musiałam nauczyć się czekać. Na rezultat, na drugiego człowieka, na jego dojrzałość... Ha, wciąż się uczę, to takie trudne dla kogoś wciąż pędzącego, zajętego. Nauczyć się zwolnić, widzieć bratnią duszę, ludzką potrzebę, cierpienie i ból bliźniego, a nie tylko zadanie do wykonania, misję, choćby najważniejszą. Nauczyć się rozumieć, że mój czas to nie czas drugiego człowieka, że mój rytm to nie rytm innych ludzi, że są wśród nich wolniejsi, słabsi, nieufni. Albo... nauczyć się akceptować, że inni mnie przegonią w podróży z Bogiem. To też trudne — widzieć jak uczeń wyprzedza nauczyciela. Nawet w wędrówce z Bogiem chcemy być pierwsi, zajmować czołowe pozycje, być najbliżej. Jak Jan i Jakub. Człowiek — wczoraj, dziś, ten sam na wieki... Nasza ułomna natura się nie zmienia. I wcale niełatwo nam pogodzić się z tym naczelnym zadaniem, by być sługą, dawać, nie chcąc nic w zamian, nie oczekując wdzięczności, szacunku, podziwu. To niemal niewykonalne! Jak długo musi szlifować nas Bóg, byśmy zdołali nie myśleć przede wszystkim o sobie. Ile porażek poniosłam na tym polu! To „ja” cały czas krzyczy gdzieś wewnątrz. Ale Bóg się nie zniechęca. Wciąż uczy mnie pokory ten niezłomny Nauczyciel.

 

Ból potrzebny jak tlen

 

Trudno dziś wyobrazić sobie życie bez proszków przeciwbólowych. Człowiek przyzwyczajony do natychmiastowego działania tabletek już nie umie radzić sobie z bólem. A ból czasem jest niezbędny — tego też uczy mnie Bóg. Dając zadanie miłowania nieprzyjaciół, chce uczynić z nas obywateli nieba. Ale przecież obywatel ziemi z tym poradzić sobie nie może... I ja, tak jak napisał pewien ksiądz, nie radzę sobie z czynieniem dobra tym, których kocham, a co dopiero z miłowaniem nieprzyjaciół! To wyzwanie jest jak łańcuch Himalajów — porażająco piękne i nie do zdobycia. Nie do zdobycia samemu, ale w towarzystwie najlepszego Himalaisty zapewne i ten szczyt można osiągnąć.

Bóg uczy, by się nie zniechęcać. Czasem nakłada jarzmo bolesne, ciężkie, tak jak na mnie ostatnio. Chodzę w nim od kilku lat i wsłuchuję się w Jego słowa, że to jarzmo jest lekkie... Tylko dlaczego tak uwiera? Ale i Paweł wołał do Boga, by usunął z jego boku cierń. Jaką dostał odpowiedź? Dość masz łaski mojej! Musiał żyć z cierniem. Czy ja muszę też z nim żyć? Być może. Usilnie więc staram się zrozumieć, jakiej tym razem nauki udziela mi Bóg. Może tej, by za wszelką cenę nie dochodzić swego? Może tej, by ustąpić miejsca innym, właśnie tym postrzeganym jako rywale? A może tej, by po prostu mocniej szanować ludzi, nie pozwalać sobie na szczerość, która rani? Tak, chyba o to chodzi... Życie i śmierć są w mocy języka. A mój był bardzo śmiercionośny. Wyrzucał z mego wnętrza niczym ze śmieciarki — truciznę za trucizną. Nie zyskałam nim przyjaciela, lecz straciłam. Mój język nie był łagodny, więc nie stał się dla tej przyjaźni drzewem życia. Utraciłam cenny dar i tyle przez to się zmieniło... A ten język nadal chłoszcze! Boże, jak trudnym uczniem jestem... Miej nade mną litość.

Anna

Nowości
Pomyśl, że...
948104_sunflower_2.jpg

Zrzuć na Pana brzemię swoje, a On cię podtrzyma! On nie dopuści, by na zawsze zachwiał się sprawiedliwy - Ps. 55,23

Sonda
Jak często otrzymujesz odpowiedź na swoje modlitwy?
  
Czy Bóg jest drobiazgowy w oczekiwaniach wobec człowieka?
  
Webdesign Go3.pl