Strona główna arrow Czytelnia arrow Zadbaj o ducha arrow Niebezpieczna miłość
Musisz tego posłuchać
Strona główna
Aktualności
Skrzynka intencji
Forum Duchowej Pomocy
Nasze świadectwa
Czytelnia
Galeria Sola Fide
Polecane strony
Sola Gratia
Napisz do nas
Multimedia
Zaloguj Się Wyszukaj Jeśli chcesz taki serwis
Często czytane:
Gościmy
Aktualnie jest 89 gości online
Licznik odwiedzin
odwiedzających: 1645114
Niebezpieczna miłość PDF Drukuj E-mail
Nie będziesz miał innych bogów obok mnie — pierwsze przykazanie dekalogu1.

— Ty chyba nie rozumiesz, co do ciebie mówię, Jacqueline. Chodzi o twoją przyszłość, twoje życie!— Nie, tato. To ty nic nie rozumiesz. Już nie pamiętasz, jak to było, gdy sam byłeś młody? Mówię ci, że kocham Daniela. Ty chyba tego nie rozumiesz.

Harry Williams patrzył z niedowierzaniem na swoją córkę. Westchnął i pokręcił głową, jakby nie mógł uwierzyć w to, co usłyszał.

— Jacqueline, posłuchaj mnie...

— Nie! Nie zamierzam już nikogo słuchać! Powiedziałam ci i koniec. We wtorek idziemy do urzędu i bierzemy ślub. A może wolisz, żebym po prostu przeprowadziła się do Daniela i żebyśmy żyli na kartę rowerową, co?

Harry milczał, nie wiedząc, co odpowiedzieć. Po chwili zastanowienia zaczął mówić, starannie dobierając słowa:

— Dobrze. Rozumiem, że taka jest twoja decyzja. Nikt nie zmieni twojego nastawienia. Mam tylko jedno pytanie.

Tym razem Jacqueline, zadowolona, że ojciec wreszcie zaczął szanować jej prawo wyboru, nie przerwała mu.

— Pamiętasz, jak w ubiegły czwartek założyłaś białą bluzkę zamiast tej czerwonej, którą lubi Daniel? Jak on na to zareagował?

— Ta czerwona bluzka była brudna i musiałam ją wyprać drugi raz. Nie wiem, czym ją poplamiłam...

— Nie pytam, czym ją wybrudziłaś, ale jak potraktował cię twój chłopak. Co powiedział, gdy zobaczył cię w białej bluzce?

— No... Nie był zadowolony.

— Właśnie. Z wściekłości aż pięści zacisnął i zrobił ci awanturę. A gdy wieczorem zaprosiliśmy go na kolację, jak się zachowywał? Pamiętasz?

— Och! Tato czepiasz się! Już mu przeszło. Po co do tego wracać?

— Jacqueline, przecież Daniel nie zawahał się upokorzyć cię wobec twoich bliskich, gdy powiedziałaś coś, co mu się nie spodobało. Jeśli traktuje cię w ten sposób już teraz, to co będzie po ślubie?

— Przestań! Przestań! — krzyknęła, zatykając uszy dłońmi. — Nie rozumiesz? Ja go kocham. On jest całym moim życiem. Nic innego się nie liczy. Nieważne, co o nim myślisz i co mówisz. Kocham go. Uwielbiam go. Tylko to się liczy. Nie rozumiesz?

— Uwielbiasz go? Uwielbiasz go, Jacqueline? To kim on jest dla ciebie? Bogiem?

— Pewnie. Jeśli chcesz tak to nazwać, to niech tak będzie. Daniel jest moim bogiem.

Zatrzymajmy się w tym miejscu na chwilę. Ojciec Jacqueline powiedział mi później, że jej słowa zraniły go jak nóż wbity w serce. A może niepotrzebnie dramatyzował? Dlaczego był z tego powodu tak bardzo przygnębiony?

Harry zadrżał, słysząc słowa córki, bo wiedział, jaką moc ma miłość i jak może nas ranić i niszczyć. Miłość przekracza nasze bariery ochronne i czyni nas bezbronnymi jak żadna inna siła na świecie.

Wyobraź sobie zrozpaczonych rodziców, czekających na korytarzu przed szpitalnym oddziałem intensywnej opieki. Dlaczego tak cierpią? Bo kochają. Ci sami rodzice będą cierpieć nie mniej dotkliwie, gdy po kilkunastu latach odkryją, że ich dziecko bierze narkotyki.

Ciężkim przeżyciem dla rodziców Jacqueline był fakt, że po kilku miesiącach małżeństwa ich córka zaczęła zbierać żniwo swojej niewłaściwej decyzji. Gdy ostatecznie zstąpiła z obłoków zauroczenia, zrozumiała, że związała się z człowiekiem chorobliwie zazdrosnym i wiecznie niezadowolonym; pomimo jej najlepszych starań przygnębiającym ją na duchu przez sarkazm, szyderstwa, a czasami także pięści! Dlatego właśnie Harry Williams zadrżał, gdy usłyszał słowa córki. Był przerażony, że jest gotowa oddać się w ręce kogoś, kto dotkliwie ją zrani.

 Bóg dał nam pierwsze przykazanie dekalogu, które jest ostrzeżeniem płynącym z głębokiej troski o nas. Oznacza ono: Nie podporządkowuj się i nie poświęcaj bogom, którzy w rzeczywistości nimi nie są. Nie oddawaj pierwszego miejsca w twoim życiu czemuś lub komuś, kto w końcu zawiedzie cię i zrani.

 

Zawodni bogowie

 

Starożytny lud Boży mieszkał wśród narodów, które z zapałem oddawały cześć obcym bogom. Dagon był najważniejszym bóstwem Filistyńczyków, sąsiadujących z Izraelitami od zachodu. Filistyńczycy oczekiwali, że zapewni on im dobre żniwa i obfite połowy ryb, od których zależał ich dobrobyt. Fenicjanie, sąsiedzi Izraelitów z północy, czcili Asztarte. Uważali ją za boginię płodności, a jej kult był szczególnie popularny, gdyż wiązał się z libacjami i orgiami. Natomiast wschodni sąsiedzi Izraelitów, Moabici, czcili Kemosza, a Ammonici — Molocha. Aby zyskać przychylność i zapewnić sobie wsparcie bóstw, ludzie posuwali się do wszelkich okropności, włączając w to składanie w ofierze tym bożkom, a szczególnie Molochowi, własnych dzieci.

Oczywiście dzisiaj większość ludzi nie czci bogów z drewna, kamienia i metalu. Jednak pieniądze, seks i władza nadal są główną motywacją postępowania milionów. Następnym razem, gdy będziesz się przyglądał okładkom czasopism, zwróć uwagę, co przedstawiają ilustracje i jakie widnieją na nich napisy. Przyjrzyj się też, jakie tematy stale przewijają się w telenowelach. Jak świadczy to o współczesnych bogach, którym ludzie gorliwie oddają cześć?

Zadaj sobie pytanie: jakie są skutki oddawania czci innym bogom? Podobnie jak bóstwa starożytności, współcześni bogowie zwracają się przeciwko swoim czcicielom i niszczą ich.

Z nieokiełznanego kultu seksu bierze się pandemia AIDS. Dlaczego nikt głośno nie mówi o najprostszym i najbardziej oczywistym rozwiązaniu problemu? Przecież ta choroba nie musi się dalej szerzyć. Wystarczy zrobić jedną prostą rzecz: odwrócić się od zdradzieckiego bóstwa i zacząć szanować wartości rodzinne i świętość małżeństwa. Zamiast tego politycy na całym świecie wołają do kolejnego boga, którym stał się pieniądz, licząc na ratunek. Mawiają: W przyszłym roku wydamy jeszcze więcej milionów dolarów. Zbudujemy większe i lepsze laboratoria. Wynajdziemy szczepionkę, żebyście mogli nadal uprawiać swój styl życia, nie obawiając się konsekwencji2.

Terroryzm stał się mieczem ludzi słabych, rozpaczliwym narzędziem bezsilnych. Karmi się fanatyzmem i niewiedzą, a swoich rekrutów znajduje w pełnych nędzy obozach dla uchodźców, w których nieszczęśliwa młodzież jest codziennie bombardowana propagandą nienawiści.

Jakie rozwiązanie proponują ci, którzy są atakowani przez młodych fanatyków? Otóż sięgają po sprawiedliwą przemoc: Użyjemy lepszych rakiet i inteligentnych bomb. Przy ich pomocy dosięgniemy tych, którzy nas zaatakowali. Przygwoździmy ich i zmiażdżymy. Wtedy problem będzie rozwiązany.

Jakie rezultaty przynosi taka strategia? Za każdym razem, gdy używa się przeciwko radykałom brutalnej siły, umacnia ich to w poczuciu niesprawiedliwości i krzywdy. Taka sytuacja powoduje jeszcze więcej gniewu i utwierdza ich w przekonaniu, że są ofiarami oraz że ich nienawiść i używanie przemocy są w zupełności usprawiedliwione.

Nie podporządkowujcie się i nie poświęcajcie bogom, którzy nimi nie są — mówi pierwsze przykazanie dekalogu. Nie oddawajcie najważniejszego miejsca w waszym życiu czemuś ani komuś, kto w końcu rozczaruje was i zrani.

 

Porażka hipisów

 

W ewangeliach czytamy, że szatan usiłował otwarcie sprowokować Jezusa do przekroczenia pierwszego przykazania Bożego. Najpierw ukazał Mu „wszystkie królestwa świata oraz chwałę ich”, a następnie powiedział: „To wszystko dam ci, jeśli upadniesz i złożysz mi pokłon”3. Oto, co oferuje świat: pieniądze, seks i władzę. Możesz mieć to wszystko!

Jednak Jezus odmówił zwrócenia się ku fałszywym bogom. Powołał się na pierwsze przykazanie dekalogu wyrażone w pozytywnej formie: „Napisano: Panu Bogu swemu pokłon oddawać i tylko jemu służyć będziesz”4. Odrzucenie fałszywych bogów i odmowa oddania im czci to nie wszystko. Musimy jeszcze zastąpić kult bożków uwielbieniem dla Boga niebios.

Przed czterdziestu laty zbuntowani młodzi ludzie, noszący długie włosy i niedbałe ubiory, licznie nawiedzali ulice i parki miast na Zachodzie. Nazywano ich hipisami. Dzisiaj mało kto ich wspomina. Musimy sobie uświadomić, że przynajmniej w jednym hipisi mieli rację. Odrzucali fałszywy kult pieniądza, materializmu i konsumpcjonizmu. Dlaczego więc ruch hipisowski zamarł? Otóż bunt ten skończył się, gdyż jego zwolennicy próbowali wyzbyć się czegoś, nie dając nic w zamian. W końcu okazało się, że jedynie zamienili jedną formę egoizmu na inną.

W tych samych czasach miliony ludzi na świecie usiłowały wdrażać ideę komunizmu, która w swej czystej postaci opowiada się za zasadami dzielenia się i niesamolubnego działania dla dobra ogółu, co przypomina nauczanie Jezusa. Dlaczego więc komunizm nie stworzył idealnego społeczeństwa, o którym marzyli jego teoretycy? Z tego samego powodu. Podobnie jak każda utopijna wizja, roztrzaskał się na skałach ludzkiej rzeczywistości. Był bowiem oparty na założeniu, że samo przekonanie o konieczności pewnych zmian doprowadzi ludzi do tego, że się zmienią. Jednak świadomość tego, co jest dobre, nie wystarczy, podobnie jak intelektualna wiara.

W latach 70. XX wieku psycholog Lawrence Kohlberg oświadczył, że odkrył sposób uczynienia ludzi moralnymi. Jego metoda polegała na tym, że pytał ludzi, jaki byłby właściwy sposób postępowania w pewnych hipotetycznych sytuacjach. Stwierdził, że sukces w nauczaniu moralnego rozumowania odniesie wtedy, gdy ludzie zawsze będą dawali właściwą odpowiedź. Jednak teoria Kohlberga napotkała poważne trudności, gdy okazało się, że znajomość właściwej odpowiedzi niekoniecznie musi pociągać za sobą właściwe działanie. Najwłaściwszy wniosek, jaki przyniosły jego badania, brzmi: „czasem” tak właśnie się dzieje.

Prawdziwa moralność wypływa z serca przemienionego przez siłę, którą Biblia nazywa łaską. Apostoł Paweł napisał: „Nie upodabniajcie się do tego świata, ale się przemieńcie przez odnowienie umysłu swego, abyście umieli rozróżnić, co jest wolą Bożą, co jest dobre, miłe i doskonałe”5. Umieć rozróżnić, co jest wolą Bożą, to coś więcej niż wiedza na temat właściwych zasad moralnych. To coś więcej niż posiadanie odpowiednich informacji. Nie możemy czegoś rozróżnić, pozostając wobec tego obojętni. Musimy raczej uczynić to częścią naszego życia, a jest to możliwe jedynie wtedy, gdy zostaniemy przemienieni przez odnowienie umysłu.

Radykalna zmiana, która stanowi podstawę prawego życia, nie jest naturalna. Nie można jej dokonać tylko dzięki zmianie dostrzegalnych zachowań czy moralnego rozumowania, choć jedno i drugie ma istotne znaczenie. Psalmista rozumiał dobrze tę kwestię, gdy zwracał się do Boga z prośbą: „Serce czyste stwórz we mnie, o Boże, a ducha prawego odnów we mnie!”6. Odnowienie serca, prowadzące do prawdziwej moralności, jest aktem stwórczym, a więc darem Bożym .

Dlatego pierwsze przykazanie dekalogu, zakazujące kultu fałszywych bogów, nie poprzestaje jedynie na zakazie. Czytamy bowiem: „Nie będziesz miał innych bogów obok mnie”. Po usunięciu innych bogów, nie może pozostać pustka. Mówiąc nam, czego nie powinniśmy robić (czcić fałszywych bogów), przykazanie wskazuje także, co czynić powinniśmy. Zakaz przechodzi więc w pozytywny nakaz oddawania czci prawdziwemu Bogu.

 

Miłość i uwielbienie

 

Pewnego razu ktoś zapytał Jezusa, które przykazanie jest najważniejsze. Chrystus odpowiedział: „Będziesz miłował Pana, Boga swego, z całego serca swego i z całej duszy swojej, i z całej myśli swojej”, a następnie dodał: „To jest największe i pierwsze przykazanie”7. Gdy szatan usiłował Go kusić, Jezus odpowiedział, że pierwsze przykazanie nakazuje nam czcić i wielbić wyłącznie Boga. Mówiąc to, miał na myśli, że naszym powołaniem jest miłować Boga.

Jacqueline oświadczyła: Kocham Daniela. Uwielbiam go. Oczywiście, nie miała na myśli uwielbienia czy czci w biblijnym sensie, ale była bliższa prawdy, niż wielu mogłoby sądzić, jako że cześć i uwielbienie są w Biblii wyrazem miłości.

Uwielbienie, podobnie jak miłość, jest wyrazem nastawienia serca. Jest decyzją, by uczynić Boga kimś najważniejszym — oddać Mu panowanie nad naszym życiem, uznać Go za władcę naszego losu.

Oddanie Bogu władzy oznacza, że nie będziemy usiłowali dopasować Go do przyjętych przez nas wcześniej poglądów na temat tego, jaki On jest i jak powinien działać. Oznacza to także, iż nie możemy wierzyć w Boga tylko w takim stopniu, w jakim Go rozumiemy. Gdyby tak miało być, musielibyśmy zejść do poziomu ateizmu i dochodzić do wiary jedynie przy pomocy rozumu. Ponadto pojmowanie Boga byłoby wówczas ograniczone naszymi zdolnościami intelektualnymi. Zatem czcilibyśmy właściwie nie Boga, ale nasze niedoskonałe wyobrażenie o Nim — posiadające długość, szerokość i wysokość, początek i koniec.

Nie znaczy to, że chrześcijańska wiara nie wymaga posługiwania się rozumem czy nie uznaje wartości dowodów, które ją wspierają. Nie ma nic złego w badaniu dowodów, ale nie one są podstawą wiary.

Poznanie Boga zaczyna się nie od ludzkiego rozumu, ale od boskiego objawienia. Oznacza to, że abyśmy mogli poznać Boga, On musi się nam najpierw objawić. Nie możemy się niczego o Nim dowiedzieć wyłącznie za pomocą naszych starań. Owo boskie objawienie Jego istoty znalazło najpełniejszy i najwyższy wyraz w osobie, czynach i nauczaniu Jezusa Chrystusa. Ewangelista oświadcza: „Boga nikt nigdy nie widział, lecz jednorodzony Bóg, który jest na łonie Ojca, objawił go”8. Od najwcześniejszych lat swego życia Jezus nauczał, jaki jest Bóg — gdy tulił dzieci w swych ramionach i błogosławił je, gdy nauczał tłumy, gdy uciszał burze i oczyszczał świątynię. Tym wszystkim świadczył: Bóg jest właśnie taki. Co Ja czynię, to Ojciec czyni przeze Mnie.

Na krótko przed ukrzyżowaniem Jezusa jeden z uczniów, Filip, zwrócił się do Niego z prośbą: „Panie, pokaż nam Ojca”9.

W swojej odpowiedzi Jezus nie ukrywał rozczarowania postawą swojego ucznia: „Tak długo jestem z wami i nie poznałeś mnie, Filipie? Kto mnie widział, widział Ojca; jak możesz mówić: Pokaż nam Ojca?”10.

Raz po raz ewangelie ukazują Filipa jako wątpiącego i opornego na naukę Pańską. Wskutek takiej postawy Filip był narażony na niebezpieczeństwo przeoczenia spraw najważniejszych, jako że objawienie Boże nigdy nie wdziera się do naszych umysłów siłą. Dociera do nas łagodnie i tylko wtedy, gdy mamy szeroko otwarte oczy i wytężamy słuch, a przede wszystkim otwieramy serce. Zamiast stuprocentowego przekonania potrzebujemy raczej gotowości do usunięcia na drodze wiary barier, które nie dopuszczają przemawiających dobitnie dowodów.

Gdy przyjmujemy pierwsze przykazanie dekalogu i oddajemy Bogu należne Mu miejsce jako jedynemu i prawdziwemu, wówczas Jego objawienie zostaje nam udzielone w sposób osobisty, indywidualny. I tylko w taki sposób możemy je przyjąć.

Oddanie Bogu najważniejszego miejsca oznacza porzucenie wszelkich poglądów, zainteresowań i sposobów myślenia, które mogłyby rywalizować z Nim o to miejsce albo w jakikolwiek sposób ograniczać Jego panowanie w naszym życiu. Ta zasada stanowi podstawę prawdziwej moralności i duchowego życia. Jest szerokim nawiasem obejmującym i pozwalającym ocenić niezliczone decyzje i możliwości wyboru, z jakimi mamy do czynienia dzień po dniu. W każdym przypadku powinniśmy zadawać sobie pytanie: jak określony film, rozrywka, znajomość, praca, zakup wpłynie na mój związek z Bogiem? Gdy zaczniemy postępować w ten sposób, wówczas w naszym życiu zapanują ład i moralność, spokój zajmie miejsce rozterki, a nadzieja wyprze przygnębienie i rozpacz. Wtedy i tylko wtedy zaczniemy rozumieć głęboko duchowy wymiar posłuszeństwa, opisany przez Jezusa w Kazaniu na Górze.

 

Dlaczego to przykazanie jest pierwsze?

 

Wielu z tych, którzy instynktownie wierzą w istnienie Boga, nie stawia Go w swoim życiu na najważniejszym miejscu. Jest to jednak jedyne miejsce, jakie może On zająć, skoro jest Bogiem. Oto dlaczego to przykazanie występuje jako pierwsze. Pozostałe są tylko moralnymi rozporządzeniami, które nie miałyby mocy większej niż tysiące innych dobrych zasad, jeśli nie dalibyśmy Bogu najważniejszego miejsca i nie przyjęlibyśmy Go jako naszego władcy i Pana.

Nie chodzi więc o to, czy mamy pełne zrozumienie Boga i Jego woli, ani o to, czy jesteśmy dostatecznie dobrzy, by On nas zaakceptował, ani nawet o to, czy już przestrzegamy innych przykazań. Nie możemy obejść pierwszego przykazania Bożego i przestrzegać pozostałych dziewięciu. To ono jest bramą wiodącą do pozostałych przykazań dekalogu.

Pytanie, które powinniśmy sobie zadać, jest proste, a jednocześnie najważniejsze: czy jestem gotowy oddać Bogu właściwe Mu miejsce? To właśnie stanowi sedno pierwszego przykazania.

Oto wezwanie docierające do nas z zamierzchłych wieków, ale nadal aktualne i wiążące: „Czego żąda od ciebie Pan, twój Bóg! Tylko, abyś okazywał cześć Panu, swemu Bogu, abyś chodził tylko jego drogami, abyś go miłował i służył Panu, swemu Bogu, z całego serca i z całej duszy”11.

 

Loron Wade

 

1 Wj 20,3. 2 Pod koniec września jeden z koncernów farmaceutycznych od lat pracujący nad szczepionką przeciw AIDS, z którą wiązano największe nadzieje, ogłosił, że poniósł porażkę i przerywa badania. 3 Mt 4,8-9. 4 Mt 4,10; zob. Pwt 10,20. 5 Rz 12,2. 6 Ps 51,12. 7 Mt 22,37-38; zob. Pwt 6,5. 8 J 1,18. 9 J 14,8. 10 J 14,9. 11 Pwt 10,12.

Nowości
Pomyśl, że...
948104_sunflower_2.jpg
Kto sieje skąpo, skąpo też żąć będzie, a kto sieje obficie, obficie też żąć będzie - 2 Kor 9,6
Sonda
Jak często otrzymujesz odpowiedź na swoje modlitwy?
  
Czy Bóg jest drobiazgowy w oczekiwaniach wobec człowieka?
  
Webdesign Go3.pl