Strona główna arrow Czytelnia arrow Zadbaj o ducha arrow Imię godne czci
Musisz tego posłuchać
Strona główna
Aktualności
Skrzynka intencji
Forum Duchowej Pomocy
Nasze świadectwa
Czytelnia
Galeria Sola Fide
Polecane strony
Sola Gratia
Napisz do nas
Multimedia
Zaloguj Się Wyszukaj Jeśli chcesz taki serwis
Często czytane:
Gościmy
Aktualnie jest 16 gości online
Licznik odwiedzin
odwiedzających: 1619798
Imię godne czci PDF Drukuj E-mail
„Nie będziesz wzywał imienia Pana, Boga twego, do czczych rzeczy, gdyż Pan nie pozostawi bezkarnie tego, który wzywa Jego imienia do czczych rzeczy” — trzecie przykazanie dekalogu1.

Nie sposób zapomnieć tej pełnej jedności i entuzjazmu rodziny, którą poznaliśmy wraz z żoną, gdy mieszkaliśmy w mieście Puerto Barrios, w Gwatemali.

Gdy po raz pierwszy odwiedziliśmy ich w domu, wówczas z uprzejmością charakterystyczną dla Gwatemalczyków kolejno wstali i przedstawili się nam. Pierwsza uczyniła to matka, Carmen Reyes. Wyjaśniła, że mąż jest nieobecny, gdyż opuścił rodzinę.

— Gdy zaczęliśmy studiować Pismo Święte, rozgniewał się i odszedł od nas — powiedziała ze smutkiem.

Potem przedstawili się pozostali domownicy.

— Isabel Reyes — powiedziała najstarsza córka.

— Ramón Díaz — przedstawił się jej brat, przystojny siedemnastolatek.

— María Reyes — nieśmiało odezwała się najmłodsza córka.

I tak, pośród uśmiechów i żartów, poznaliśmy kolejno wszystkich członków rodziny.

Byliśmy ciekawi, dlaczego jedni z nich podawali nazwisko Reyes, a inni Díaz. Chociaż wahaliśmy się o to zapytać, nasi gospodarze sami to wyjaśnili.

— Nasz tata lubi alkohol, więc gdy przychodziliśmy na świat, uważał to za dobrą okazję do mocno zakrapianego świętowania. Nie zawsze więc był trzeźwy, gdy udawał się do urzędu, by zarejestrować nasze narodziny. Gdy urzędnik pytał, kto jest ojcem dziecka, czasami tata podawał swoje nazwisko, a czasami mówił: Kto wie? Nie mam pojęcia, kto jest ojcem. Uważał to za zabawne, ale przez to niektórzy z nas zostali oficjalnie uznani jako jego dzieci i noszą jego nazwisko, a inni nie, więc otrzymali panieńskie nazwisko mamy.

Rodzina pogodziła się z tą dziwaczną sytuacją, a my oczywiście nie komentowaliśmy tego, ale oboje pomyśleliśmy: jakie to smutne i przykre, gdy twój własny ojciec, choćby w żartach, mówi, że cię nie uznaje i nie da ci swojego nazwiska.

Jezus opowiedział kiedyś o młodzieńcu, który zbuntował się przeciwko swojemu ojcu i odszedł z domu. Po wielu porażkach i cierpieniach wreszcie otrzeźwiał i postanowił wrócić. Tak oto dochodzimy do jednego z najpiękniejszych i najbardziej wzruszających wersetów w całej Biblii: „A gdy jeszcze był daleko, ujrzał go jego ojciec, użalił się i pobiegłszy rzucił mu się na szyję, i pocałował go”2. W ten sposób Chrystus chciał nam ukazać postawę Boga wobec tych, którzy do Niego przychodzą.

Jezus powiedział: „Tego, który do mnie przychodzi, nie wyrzucę precz”3. Ta obietnica dotyczy wszystkich ludzi. Być może przychodzimy do Niego z wahaniem, powątpiewając, nie dowierzając, nie rozumiejąc ofiarowanej nam nadziei. To nic. Najważniejsze, byśmy przyszli! Ktokolwiek przyjdzie, zostanie przyjęty „w Umiłowanym”4. Nikt nie usłyszy słów „nie wiem, czyje to dziecko”. W Chrystusie wszyscy jesteśmy uznani za synów i córki.

Pan mówi: „Nie bój się, bo cię wykupiłem, nazwałem cię twoim imieniem — moim jesteś!”5. Przepiękne zapewnienie! Ale to jeszcze nie wszystko. „Gdy będziesz przechodził przez wody, będę z tobą, a gdy przez rzeki, nie zaleją cię; gdy pójdziesz przez ogień, nie spłoniesz, a płomień nie spali cię”6. Te błogosławieństwa zostały ofiarowane wszystkim, „którzy są nazwani moim imieniem”7.

Zauważ, iż nie czytamy tu, że dzieci Boże nigdy nie napotkają żadnych trudności. Owszem, mogą przechodzić przez wody, a może nawet przez ogień. Jednak obietnica jest pewna: rzeki nie zaleją cię, a w ogniu nie spłoniesz. W trudnej godzinie będę z tobą. Dlaczego? Bo nazwałem cię twoim imieniem — moim jesteś!

Jakiż to wspaniały przywilej otrzymać imię od niebiańskiego Ojca! Wobec tego faktu apostoł Paweł pada na kolana przed Bogiem i powiada: „Zginam kolana moje przed Ojcem, od którego wszelkie ojcostwo na niebie i na ziemi bierze swoje imię”8. Zaś apostoł Jan oświadcza: „Patrzcie, jaką miłość okazał nam Ojciec, że zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi”9.

 

Skąd pewność, że nosimy nadane przez Niego imię?

 

Być może zastanawiasz się: Jak to możliwe, że noszę imię nadane przez Pana? Skąd mogę wiedzieć, że należę do Bożej rodziny na ziemi i w niebie? Jeśli zadajesz sobie takie pytania, pozwól, że złożę ci gratulacje. Ze wszystkich pytań, jakie może sobie zadać człowiek, te są najważniejsze.

Jezus Chrystus udzielił nam odpowiedzi w poleceniu danym Jego naśladowcom: „Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”10. To przez chrzest zostajemy obdarzeni nowym, świętym imieniem.

Co przychodzi ci na myśl, gdy słyszysz słowo chrzest (ang. baptism)?

Pewien młody człowiek powiedział mi kiedyś: „Gdy słyszę to słowo, przypomina mi się chrzest mojej siostrzenicy. Była wtedy jeszcze niemowlęciem. Rodzice trzymali ją na rękach, a my, krewni, wraz z rodzicami chrzestnymi staliśmy wokoło chrzcielnicy (baptysterium). Patrzyliśmy, jak ksiądz kropił jej czoło wodą z chrzcielnicy, i słuchaliśmy  jego uroczystych słów: „Ego baptizo te in nomine Patris et Filii, et Spiritus Sancti. Amén” (Ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen). Na te słowa wszyscy odpowiedzieliśmy: amen!”.

Łacińskie słowo baptizo wypowiedziane przez księdza przy tej okazji pochodzi od podobnie brzmiącego słowa greckiego baptidzo. W I w. n.e. zwykli ludzie określali tym słowem zanurzanie czegoś w wodzie. Gdy Jan zaczął chrzcić ludzi11, zwyczaj ten nie był nowy, ponieważ Żydzi znali obrzędy oczyszczenia, polegające na zanurzaniu się w wodzie w celu rytualnego obmycia się z nieczystości.

Apostoł Paweł także skojarzył chrześcijański chrzest z żydowskim obrzędem oczyszczenia, nazywając go kąpielą odrodzenia12. Jednak w Liście do Rzymian nadał symbolice chrztu nowy wymiar: „Pogrzebani tedy jesteśmy wraz z nim [Chrystusem] przez chrzest w śmierć”13. W innym miejscu Paweł wyjaśnił, co miał na myśli: „Z Chrystusem jestem ukrzyżowany”14.

Zmiana, która następuje, gdy powierzamy nasze życie Chrystusowi, jest tak radykalna i wielowymiarowa, że bez przesady można porównać ją do śmierci, a nawet ukrzyżowania. Jest to ukrzyżowanie grzesznej osobowości, którą dotąd posiadaliśmy. Gdy zostajemy przemienieni „przez odnowienie umysłu”15, nieuporządkowane i niszczące nawyki myślowe znikają. Ich miejsce zajmują nowe upodobania i wartości. Nasze motywy i cele będą tak inne od wcześniejszych, jakby osoba, którą byliśmy wcześniej, umarła, a narodził się nowy człowiek. Chrzest jest symbolicznym pogrzebaniem tego starego człowieka.

Jednocześnie zaś jest symbolem nowonarodzenia, obwieszczeniem narodzin, widzialnym świadectwem wewnętrznej, ale rzeczywistej przemiany. Jest to sposób publicznego oznajmienia, że miejsce dawnego zajął nowy, odrodzony człowiek.

 

Dzieci są podobne do rodziców

 

Gdy rodzi się dziecko, ludzie lubią dopatrywać się jego podobieństwa do rodziców.

— Ma nos po mamie — mówi babka.

— Jest podobna do cioci Asi — dodaje matka.

— Nie, chyba bardziej jest podobna do mnie — odzywa się z dumą ojciec.

Jeśli dzięki nowonarodzeniu stajemy się dziećmi Bożymi, to będziemy podobni do naszego niebiańskiego Ojca. Jeśli ludzie powiedzą o nas: on jest naprawdę cierpliwy lub: ona jest bardzo miła i uprzejma, to w ten sposób wyrażą myśl: to jest naprawdę dziecko Boże.

Jezus powiedział: „Miłujcie nieprzyjaciół waszych (...) Abyście byli synami Ojca waszego, który jest w niebie”16. Dlaczego uprzejmość wobec tych, którzy na nią nie zasługują, wskazuje, że jesteśmy dziećmi Bożymi? Dlatego, że taki jest charakter Boga. „Słońce jego wschodzi nad złymi i dobrymi i deszcz pada na sprawiedliwych i niesprawiedliwych”17.

To pomaga nam zrozumieć znaczenie trzeciego przykazania dekalogu, które zakazuje nam przywoływać imię Boże do czczych rzeczy.

Nadużywanie imienia Pańskiego może polegać na tym, że nazywamy się dziećmi Bożymi, ale żyjemy tak, jakbyśmy nimi nie byli. Oznacza to bezprawne powoływanie się na święte imię Boże. To tak, jakbyśmy chcieli nosić nazwisko rodziny, do której nie należymy.

 

Ile warte jest imię?

 

Teri Hatcher wysoko ceniła swoje imię, gdy pozwała londyński Daily Sport. Gazeta opublikowała artykuł, w którym napisano, że aktorka, spotykając się z mężczyznami, zostawiała swoją siedmioletnią córkę zamkniętą samą w domu. Sąd uznał, że gazeta zniesławiła aktorkę, a wydawca musiał zapłacić wysokie odszkodowanie za straty moralne spowodowane nieprawdziwymi informacjami.

Jak wiele jest warte imię Boga? Gdy nie żyjemy zgodnie z naszymi chrześcijańskimi deklaracjami, wówczas zniesławiamy Go, kalamy Jego dobre imię. Apostoł Paweł powiedział o pewnych ludziach, którzy czynili to w jego czasach, że „z waszej winy, jak napisano, poganie bluźnią imieniu Bożemu”18.

Znieważamy Świętego także przez przywoływanie Jego imienia w sposób niedbały i bezmyślny, wulgarny i obsceniczny. Czyniąc to, demonstrujemy wszystkim wokoło, że nie uważamy imienia Bożego za święte i że nie ma ono dla nas żadnej wartości. Jeszcze gorsze jest powoływanie się na imię Boże w celu świadomego poświadczania nieprawdy albo potwierdzania obietnicy, której nie mamy zamiaru dotrzymać.

 

Dotrzymana obietnica

 

Złożyłem pewną obietnicę. Powiedziałem, że nigdy nie poproszę cię, byś ślepo przyjął jakikolwiek pogląd przedstawiony przeze mnie. Obiecałem, że będziesz miał dostateczną możliwość sprawdzenia ich autentyczności. Jak możesz sprawdzić autentyczność informacji w tej kwestii?

Gdyby sprawa dotyczyła subiektywnych poglądów, dopuszczalne byłyby różne opinie i wszystkie należałoby omówić. W przypadku zwykłych subiektywnych refleksji i ciekawych propozycji moglibyśmy je przemyśleć i rozważyć. Jednak nie o to tutaj chodzi.

Mamy tu do czynienia z Bożymi przykazaniami, wyrażonymi w formie niedopuszczającej żadnej alternatywy. Bóg nie mówi: Wydaje Mi się, że gdybyś uznał to za słuszne, to mógłbyś nie mieć innych bogów obok Mnie czy: Powinieneś rozważyć możliwość nieangażowania się w kult obrazów i posągów. Przykazania Boże wprost domagają się od nas posłuszeństwa.

To znaczy, że wypróbować ich siłę można jedynie przez dostosowanie się do nich, a nie przez analizowanie ich. Dlatego też pełnym dowodem ich ważności i autentyczności są wspaniałe rezultaty ich przestrzegania, owoce, które pojawią się w życiu człowieka stosującego je w praktyce.

Pierwsze przykazanie dekalogu mówi, że naszym powołaniem jest miłować Boga i oddać Mu najważniejsze miejsce w naszym życiu, a drugie objaśnia dokładniej znaczenie pierwszego. Trzecie przykazanie Boże poszerza znaczenie dwóch pierwszych i mówi: Co masz zamiar z tym zrobić? Czy przyjmiesz zaproszenie twojego niebiańskiego Ojca? Czy oddasz Mu najważniejsze miejsce w twoim życiu, przyjmując Jego imię i Jego charakter?

Od naszej odpowiedzi zależy to, czy Bóg będzie mógł napełnić nasze życie obfitością błogosławieństw, które obiecał w swoim Słowie.

 

Loron Wade

 

1 Wj 20,7 Biblia Tysiąclecia. 2 Łk 15,20. 3 J 6,37. 4 Ef 1,6. 5 Iz 43,1. 6 Iz 43,2. 7 Iz 43,7. 8 Ef 3,14-15. 9 I J 3,1. 10 Mt 28,19. 11 Zob. J 3,23. 12 Zob. Tt 3,5. 13 Rz 6,4. 14 Ga 2,20. 15 Rz 12,2. 16 Mt 5,44-45. 17 Mt 5,45. 18 Rz 2,24.

Nowości
Pomyśl, że...
zoledz_1_m.jpg

Bądź mężny i niech serce twoje będzie niezłomne! Miej nadzieję w Panu! - Ps. 27,14

Sonda
Jak często otrzymujesz odpowiedź na swoje modlitwy?
  
Czy Bóg jest drobiazgowy w oczekiwaniach wobec człowieka?
  
Webdesign Go3.pl