Strona główna arrow Czytelnia arrow Zadbaj o ducha arrow Bóg bogaty w miłosierdzie
Musisz tego posłuchać
Strona główna
Aktualności
Skrzynka intencji
Forum Duchowej Pomocy
Nasze świadectwa
Czytelnia
Galeria Sola Fide
Polecane strony
Sola Gratia
Napisz do nas
Multimedia
Zaloguj Się Wyszukaj Jeśli chcesz taki serwis
Często czytane:
Gościmy
Aktualnie jest 6 gości online
Licznik odwiedzin
odwiedzających: 1680550
Bóg bogaty w miłosierdzie PDF Drukuj E-mail
Ludzie, którzy niewiele wiedzą o Bogu, krzywdzą Go zazwyczaj swą powierzchowną opinią – mówią, że jest surowy, wymagający i wciąż grozi sądem. Ciekawe jednak, że każdy, kto zbliżył się do Niego, opisuje Boga w identyczny sposób – zachwyca się Jego łaską i miłosierdziem, jak Mojżesz, który wołał: „Boże miłosierny i łaskawy, nieskory do gniewu, bogaty w łaskę i wierność, zachowujący łaskę dla tysięcy, odpuszczający winę, występek i grzech”. To jest rzeczywisty obraz Boga!

Inny człowiek, który doświadczył Bożej obecności, prorok Jeremiasz, wyznał: „Niewyczerpane są objawy łaski Pana, miłosierdzie Jego nie ustaje. Każdego poranku objawia się na nowo, wielka jest wierność twoja”. Jonasz, którego Bóg wysłał, by ratował grzesznych mieszkańców Niniwy, przyznał: „Ty jesteś Bogiem łaskawym i miłosiernym, cierpliwym i pełnym łaski, który żałuje nieszczęścia”. Ale Jonasz był wściekły na Boga, że Jego łaska nie jest zarezerwowana dla „wybranych”, lecz rozciąga się i na występnych pogan, więc mu „bardzo się to nie podobało, tak że się rozgniewał”. Rozgniewać się na Boga! I to za to, że jest dobry dla innych ludzi, że pragnie ich zbawienia! Tak małostkowy i zdolny do zawiści może być tylko człowiek. Ale nie Bóg. On jest wręcz niezrozumiale dla nas łaskawy, jak wygłasza zadziwiony tym faktem inny prorok Starego Testamentu, Micheasz: „Któż jest, Boże, jak Ty, który przebaczasz winę, odpuszczasz przestępstwo (…), który nie chowasz na wieki gniewu, lecz masz upodobanie w łasce? Znowu zmiłuje się nad nami, zmyje nasze winy, wrzuci do głębin morskich wszystkie nasze grzechy”. A ileż takich świadectw można znaleźć w Psalmach!

Nehemiasz, spoglądając wstecz i pisząc o doświadczeniach swego narodu, wyznaje: „Ty jesteś Bogiem litościwym i miłosiernym (…). Wszak Ty jesteś sprawiedliwy we wszystkim, co przyszło na nas; Ty dochowałeś wierności, ale my postąpiliśmy bezbożnie”. Nehemiasz dotknął tu najistotniejszej kwestii: żaden grzech nie jest zbyt wielki, by nie mógł być wybaczony, nikt nie zaszedł jeszcze tak daleko, aby nie mógł być sprowadzony przez Boga z powrotem do domu. To my – jako grzesznicy – odłączyliśmy się od Boga, a On proponuje nam pojednanie. Podlegamy sądowi, a On proponuje nam wolność. Ciąży nad nami wyrok śmierci, a On daruje nam życie. Jesteśmy marnotrawnymi dziećmi w krainie świń, a Ojciec czeka z przygotowanym dziedzictwem. Boża łaska jest bezgraniczna, obfitująca i zawsze pełna.

Bezgraniczna? A jednak Boża łaska ma granice. Tyle że pochodzą one od człowieka. Bo Bóg nie czyni ze swej strony żadnych granic w zbawieniu człowieka.

Wolna wola
W czasie prezydentury Andrew Jacksona pewien amerykański urzędnik pocztowy, George Wilson, zrabował pieniądze przeznaczone na wypłaty dla pracowników federalnych i zabił strażnika. Został złapany i skazany na karę śmierci. Na prośbę wielu Amerykanów, którzy organizowali wiece w obronie Wilsona, prezydent postanowił skorzystać z przysługującego mu prawa łaski i uchylił wyrok śmierci. Ale stało się coś nieprawdopodobnego. Wilson nie chciał skorzystać z prawa łaski! Sąd Najwyższy musiał zdecydować, co robić w takiej sytuacji. Przewodniczący sądu, John Marshall, oświadczył: „Łaska jest darem, którego wartość musi docenić ten, komu go ofiarowano. Dar ten ma tylko taką wartość, jaką mu nada otrzymujący. George Wilson odrzucił łaskę. Nie rozumiemy, dlaczego tak postąpił, ale postanowiliśmy, że Wilson musi ponieść karę”. Wilson został powieszony. Bo łaska musi być nie tylko udzielona, ale i przyjęta.

Pierwszym ograniczeniem Bożego miłosierdzia jest zatem ludzka reakcja na nie. Chociaż Bóg „nie wyrzuca precz” żadnego grzesznika przychodzącego do Niego, to nie może nikogo zmusić, by przyszedł do Niego wbrew swej woli.

Własnymi siłami
Sąd zawsze napawa strachem. Sala wydaje się nieprzyjazna. Chłodne spojrzenia wciskają człowieka w podłogę. Nikt nie chce się tam znaleźć jako świadek, a co dopiero jako oskarżony. A gdy sędzią jest sam Bóg?

Wyobraź sobie, że to On cię przesłuchuje. Stoisz przed Nim pewny, bo życie dało ci w kość, nagromadziłeś wór dobrych uczynków, jesteś dumny ze swych wyrzeczeń i poświęceń. A teraz masz zdać sprawę ze swego życia. I pada pierwsze, a jak później się okaże jedyne, pytanie: „Co uczyniłeś z moim Synem?”. Jeszcze nie rozumiesz, o co tu chodzi, więc odpowiadasz: „Panie, regularnie chodziłem do kościoła, byłem zawsze religijnym człowiekiem...”. „Zaczekaj – przerwie ci Bóg. – Co zrobiłeś z moim Synem?”. Na taki obrót sprawy nie byłeś przygotowany, więc próbujesz jeszcze się bronić: „Panie, nie uczyniłem nic złego, pomagałem innym, dawałem jałmużnę, jeździłem na misje, karmiłem dzieci z sierocińca...”. A Bóg znowu: „Nie pytałem cię o sposób twego życia, tylko o to, co uczyniłeś z moim Synem?”. „Uważałem Go za dobrego i mądrego nauczyciela”. „Nie pytam cię, co myślałeś o moim Synu, lecz co z Nim uczyniłeś. Przyjąłeś Go czy odrzuciłeś?”.

A ty zamilkniesz. Bo tak naprawdę nic z Nim nie uczyniłeś. Przechodziłeś obok zajęty tym, jak dalej wspinać się po drabinie uczynków. Zlekceważyłeś Go, choć co rusz na Niego spoglądałeś. Nigdy jednak nie poddałeś Mu siebie, lecz pracowałeś, by samodzielnie zasłużyć na nagrodę. Zostawiłeś Go za drzwiami twojego życia. Okazało się, że wyrok zapada z powodu nie tego, co zrobiłeś, ale tego, czego nie uczyniłeś. Z powodu twojego zaniedbania.

Bożą łaskę ogranicza ludzka pycha. Człowiek uważa, że może sam się zbawić przez dobre uczynki. Ta teoria jest stara jak grzech. Leży u podstaw każdej religii. Wdarła się i do chrześcijaństwa. Przyjęła dziś różne formy: filantropii, etyki i stylu życia, moralnej prawości, sprawiedliwości społecznej, powszechnej medytacji, a nawet posłuszeństwa wobec dziesięciu przykazań. Tymczasem uczynki nie mogą nas uratować. Nie znaczy, że są nieważne, ale błędem jest sądzić, że prowadzą do zbawienia. Apostoł Paweł tłumaczył Galatom uwikłanym w ewangelię uczynków, że „myśmy w Chrystusa uwierzyli, abyśmy zostali usprawiedliwieni z wiary w Chrystusa, a nie z uczynków zakonu, ponieważ z uczynków zakonu nie będzie usprawiedliwiony żaden człowiek”.

Legalizm nie może być dobrą nowiną o zbawieniu.

Bez owoców
Łatwo jednak popaść w pułapkę tzw. taniej łaski: łaska działa niezależnie od tego, jak się prowadzę; raz zbawiony – na zawsze zbawiony. Przez nasze postępowanie możemy bowiem Bożą łaskę ograniczyć. Boże miłosierdzie nie uwalnia człowieka od posłuszeństwa. W chrześcijaństwie postępowanie jest wynikiem przyjęcia łaski, a nie próbą jej kupienia. Łaska uwalnia od konsekwencji grzechu, ale nie od posłuszeństwa wobec Bożego prawa. „Czy mamy pozostać w grzechu, aby łaska obfitsza była? – pyta apostoł Paweł i odpowiada – Przenigdy”. Bycie uczniem Chrystusa to nie tyle osiągnięcie statusu moralnego, co przyjęcie Jego wezwania; to nie perfekcja moralna, lecz nieustanne trwanie w Nim. I teraz, jako normalna kolej rzeczy, pojawia się owoc. Zasada jest prosta: najpierw łaska, potem posłuszeństwo. Z wdzięczności, a nie dla korzyści.

Ktoś pięknie powiedział, że w życiu chrześcijańskim nie ma miejsca ani na przymus, ani na herezję legalizmu, ani na luksus taniej łaski. Łaska nie pojawia się bowiem w naszym życiu, by wydostać nas z jednego rodzaju pustki i pchnąć w inną. Z przyjęciem łaski nierozerwalnie związana jest nasza postawa, dlatego uprzedzono nas: po owocach poznacie ich. Nie oceniajmy więc realności i mocy Boga, patrząc na ułomnych ludzi wymachujących chrześcijańskim sztandarem, których postawa bywa karykaturą ewangelii. Szukajmy tych, którzy przynoszą owoce, a nie hańbę. Tylko wtedy łaska przestanie być wyświechtanym słowem, a stanie się „mocą Bożą ku zbawieniu”.

 * * *
Aby Boże miłosierdzie mogło na nas spłynąć, potrzebny jest ruch z naszej strony, bo Bóg nigdy nie narzuca się człowiekowi. Ono jest już nad nami rozpostarte, ale to my musimy zwrócić w jego stronę nasze serce. „Nawróćcie się do Pana, swojego Boga – nawołuje prorok Joel – gdyż On jest łaskawy i miłosierny, nierychły do gniewu i pełen litości, i żal mu karania!”. Co oferuje nam Bóg? „Albowiem Ja wiem, jakie myśli mam o was – mówi Pan – myśli o pokoju, a nie o niedoli, aby zgotować wam przyszłość i natchnąć nadzieją. Gdy będziecie mnie wzywać i zanosić do mnie modły, wysłucham was. A gdy mnie będziecie szukać, znajdziecie mnie. Gdy mnie będziecie szukać całym swoim sercem, objawię się wam – mówi Pan – odmienię wasz los”. Co za obietnica!

 Do okazania nam wspaniałomyślności i litości nie nakłania Boga nasze nadzwyczajne i wywołujące głębokie wrażenie postępowanie. Wtedy rzeczywiście można by mówić o łasce tyrana. Bóg okazał nam swe miłosierdzie, zanim cokolwiek mogliśmy zrobić. Zanim byliśmy świadomi Jego wielkości, zanim pojawiło się w nas pragnienie Jego obecności, zanim przyszliśmy na ten świat! Bożego miłosierdzia możemy doświadczać każdego ranka od nowa. Możemy je – patrząc wstecz – potwierdzać każdego wieczora. Więcej – to miłosierdzie kazało Mu się przybić do krzyża i znieść niewyobrażalną mękę, aby wybawić nas od pewnej śmierci. I wciąż słychać Jego wyznanie poczynione człowiekowi: „Miłością wieczną umiłowałem cię”.

 
SiL

Nowości
Pomyśl, że...
jasmin.jpg

Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto weń wierzy, nie zginął, ale miał żywot wieczny - Jn 3,16

Sonda
Jak często otrzymujesz odpowiedź na swoje modlitwy?
  
Czy Bóg jest drobiazgowy w oczekiwaniach wobec człowieka?
  
Webdesign Go3.pl